Nr 131/2004 - Publicystyka

SPIS TREŚCI | WSTĘP | TEMAT MIESIĄCA | Z SENATU | KRÓTKO | AKTUALNOŚCI | RELACJE | KONFERENCJE | PUBLICYSTYKA | Z WYDZIAŁÓW | RECENZJE | ZAPOWIEDZI | Z ŻAŁOBNEJ KARTY

Początek

 MIESIĘCZNIK NR 131 LIPIEC 2004 
PUBLICYSTYKA
PUBLICYSTYKA

Strategia Lizbońska i co dalej?
Społeczności wracają do źródeł
Pełni lęku strażnicy bomby atomowej


Strategia zwiększania nakładów na działalność B+R

Strategia Lizbońska i co dalej?

Strategia Lizbońska, przyjęta przez Radę Unii Europejskiej w marcu 2000 roku w Lizbonie, jest najważniejszym programem społeczno-gospodarczym wspólnoty, wytyczającym kierunki rozwoju Unii Europejskiej w obszarach, które na globalnym rynku dóbr i idei mają decydujące znaczenie. Jej głównym celem jest stworzenie do 2010 roku na terytorium Europy najbardziej konkurencyjnej i dynamicznej gospodarki na świecie, opartej na wiedzy, zdolnej do trwałego rozwoju, tworzącej większą liczbę lepszych miejsc pracy oraz charakteryzującej się większą spójnością społeczną. Stając się członkiem Unii Europejskiej Polska również jest zobowiązana do wykonania tych zadań.

Realizacja celów Strategii Lizbońskiej będzie koncentrowała się na podejmowaniu działań w czterech kluczowych obszarach: innowacyjności (gospodarce opartej na wiedzy), liberalizacji rynków (telekomunikacji, energii, transportu oraz rynków finansowych), przedsiębiorczości oraz spójności społecznej. Wymagają one odpowiedniego współudziału sfery badań i rozwoju. Istotą Strategii jest dążenie do lepszego wykorzystania istniejącego potencjału Unii, m.in. pracy, wiedzy i kapitału, a także budowanie nowych form przewagi konkurencyjnej poprzez wzrost nakładów na działania prorozwojowe, tj. badania i rozwój, edukację, infrastrukturę społeczeństwa informacyjnego oraz metod ich skutecznego wykorzystania dla celów gospodarczych.

Po szczycie w Barcelonie

Polska, jako kraj kandydujący do Unii Europejskiej, została włączona w wypełnianie postanowień Strategii Lizbońskiej w marcu 2002 roku w Barcelonie. Po szczycie Komisja Europejska wydała komunikat, w którym określiła związek pomiędzy rozwojem gospodarczym a wiedzą w następujący sposób: „Rzeczywiste bogactwo – rozumiane jako efektywność gospodarowania, konkurencyjność przemysłowa i zatrudnienie pochodzi nie tylko z produkcji dóbr materialnych, ale też z produkcji, transformacji i wykorzystania wiedzy. Szczególnie w kontekście rosnącej roli odgrywanej przez sektor usług w działalności gospodarczej, wiedza posiada podstawowe i strategiczne znaczenie”.

Inwestycje w badania: plan działań dla Europy

W czerwcu 2003 roku Komisja Europejska opublikowała dokument pt.: „Inwestycje w badania: plan działań dla Europy” precyzujący sposób dojścia do poziomu nakładów na B+R równego 3 proc. PKB. Aby osiągnąć ten cel należy stworzyć narodowe strategie wzrostu nakładów na B+R, a także wprowadzić metody i instrumenty wspierające rozwój potencjału badawczo-rozwojowego, realizację polityki innowacyjnej i polityki budowania społeczeństwa informacyjnego, z uwzględnieniem krajowych – spójnych z politykami UE – priorytetów polityki naukowej, naukowo-technicznej i regionalnej. W dokumencie tym wskazano na konieczność uzyskania równowagi między finansowaniem ze źródeł publicznych na szczeblu krajowym i unijnym do 2010 roku. W Narodowym Planie Rozwoju przyjętym przez Radę Ministrów w lutym 2003 roku założono, że do 2006 roku nakłady na B+R wzrosną do 1,5 proc. PKB. Natomiast w przyjętym przez Radę Ministrów i wynegocjowanym z Komisją Europejską dokumencie pt. „Podstawy Wsparcia Wspólnoty. Promowanie rozwoju gospodarczego i warunków sprzyjających wzrostowi zatrudnienia”. prognozuje się wzrost udziału nakładów na B+R w PKB do 1,5 proc. w 2008 roku. Oznacza to, że wzrost nakładów na badania i rozwój (B+R), nawet przy maksymalnym wykorzystaniu możliwości związanych z funduszami strukturalnymi, jest dalece niewystarczający i konieczne jest zwiększenie krajowych wydatków na B+R tak, aby możliwe było osiągnięcie poziomu 3 proc. PKB w roku 2010. Ponadto, dla realizacji tego celu niezbędne jest dobre wykorzystanie funduszy strukturalnych, które wesprą rozwój przedsiębiorczości poprzez wzmocnienie powiązań między sektorem B+R a przedsiębiorstwami, zwiększenie sprawności wdrażania i komercjalizacji wyników badań i szybszy transfer technologii. Działania te, wsparte restrukturyzacją jednostek badawczo-rozwojowych, planowanym wdrożeniem nowych instrumentów prawno-finansowych i organizacyjnych, zwiększą udział przedsiębiorstw innowacyjnych w gospodarce, a w konsekwencji wzrost pozabudżetowych nakładów na B+R.

Siedmiokrotny wzrost

Ponieważ finansowanie działalności badawczo-rozwojowej ze środków pozabudżetowych na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat kształtowało się na poziomie około 0,3 proc. PKB, należy zakładać prawie siedmiokrotny ich wzrost do 2010 roku. Osiągnięcie większego zaangażowania przedsiębiorców w finansowanie sfery B+R nie będzie możliwe bez wdrożenia do praktyki gospodarczej instrumentów o charakterze ekonomiczno-finansowym i organizacyjno-prawnym oraz innych zachęt do udziału sektora prywatnego w kosztach badań naukowych i prac rozwojowych obniżających koszty i ryzyko przedsięwzięć innowacyjnych.

Jednak, sam wzrost nakładów na działalność badawczą i rozwojową nie jest wystarczający do osiągnięcia celu Strategii Lizbońskiej. Konieczna jest – zdaniem autorów tego dokumentu – zmiana alokacji środków, działania zmierzające do restrukturyzacji zaplecza B+R, aby jego funkcjonowanie było lepiej dostosowane do potrzeb gospodarki, a także reforma systemu finansowania badań naukowych, ukierunkowana m.in. na zwiększenie powiązań sfery B+R z gospodarką, co przyspieszy wzrost jej innowacyjności. Rezultatem podjętych działań w perspektywie długookresowej powinno być m.in.:

– przyspieszenie rozwoju gospodarczego kraju mierzonego wzrostem PKB,

– wzrost konkurencyjności polskiej gospodarki w stosunku do gospodarek europejskich,

– rozwój sektorów gospodarki opartej na wiedzy.

Zgodnie ze strategią gospodarczą rządu, badania naukowe, a także prace rozwojowe dofinansowywane z budżetu muszą w większym stopniu służyć przyśpieszeniu rozwoju gospodarczego. Priorytetowym zadaniem sektora B+R jest też wspomaganie rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Sektor nauki powinien również odegrać zasadniczą rolę, w problematyce związanej ze zdrowiem, medycyną i biotechnologią.

Priorytety te pokrywają się z założeniami strategicznymi Unii Europejskiej, jednak z perspektywy polskiego, stagnacyjnego budżetu nauki na rok 2003 (0,34 proc. PKB) i rok 2004 (0,34 proc. PKB), ich osiągnięcie wydaje się bardzo trudne. Poziom nakładów budżetowych na naukę w najbliższych latach będą określać:

– możliwości ekonomiczne państwa oraz stanowisko rządu wobec badań naukowych jako czynnika warunkującego wzrost gospodarczy i postęp cywilizacyjny,

– obiektywna ocena potrzeb funkcjonowania niezbędnego potencjału naukowego państwa,

– ocena zapotrzebowania gospodarki na innowacje będące wynikiem badań naukowych.

Zasady finansowania badań naukowych, określone w ustawie z 12 stycznia 1991 roku o Komitecie Badań Naukowych, stanowią, iż projekty otrzymują wsparcie do momentu przygotowania ich do zastosowania w praktyce. Nie ma więc zapewnionej ciągłości finansowania badań naukowych oraz ich wdrożenia.

Fundusze strukturalne UE

Nowe możliwości w zakresie uzyskania dodatkowych środków na naukę stwarzają fundusze strukturalne UE. Projektowany system finansowania nauki powinien uwzględniać także procedury wymagane przez Komisję Europejską przy współfinansowaniu z budżetu Unii projektów zakwalifikowanych do wsparcia w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego – Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (będą to w szczególności projekty celowe, projekty rozwojowe oraz inwestycje służące potrzebom badań naukowych lub prac rozwojowych). Ich efektywne wykorzystanie zależy jednak od zapewnienia w budżecie środków, które mogłyby stanowić krajowy wkład uzupełniający do realizowanych projektów. Wydaje się, że przy określaniu nakładów budżetowych na naukę w przyszłych latach powinno się też uwzględnić potrzeby absorpcyjne związane z planowanym wykorzystaniem funduszy strukturalnych.

Programy Ramowe UE

Ważnym instrumentem wykorzystywania środków publicznych na działalność badawczo-rozwojową są Programy Ramowe Unii Europejskiej. Polskie jednostki naukowe odnotowały już znaczące sukcesy na tym polu. W 5. Programie Ramowym projekty złożyło 5,7 tys. polskich zespołów, z których 1,3 tys. zostało zakwalifikowanych do finansowania. Pozwoliło im to na udział – wspólnie z europejskimi instytucjami badawczymi i przedsiębiorstwami – w tworzeniu nowych technologii. 192 projekty są koordynowane przez partnerów polskich. W celu zwiększenia udziału polskich jednostek w Programach Ramowych UE tworzone są Centra Doskonałości, jako podmioty o wysokim poziomie doskonałości badawczej, które mogą skutecznie ubiegać się o finansowanie w ramach tych programów. Obecnie rozpoczęła się realizacja 6. Programu Ramowego UE.

Instrumenty motywacyjne dla przedsiębiorców

Wprowadzenie motywacji finansowej dla przedsiębiorców ma na celu zwiększenie ich nakładów na działalność badawczo-rozwojową, zwiększenie innowacyjności poprzez transfer nowych technologii ze sfery nauki do gospodarki oraz wzrost liczby przedsiębiorstw oferujących produkty lub usługi w oparciu o nowe rozwiązania technologiczne.

Strategia siedmiokrotnego zwiększenia nakładów pozabudżetowych na naukę do 2010 roku wymaga przyjęcia radykalnych rozwiązań. Zgodnie z postulatami środowisk naukowych i innych zaangażowanych w działalność sprzyjającą podnoszeniu innowacyjności polskiej gospodarki istnieje potrzeba stworzenia aktu prawnego, który regulowałby całokształt problematyki innowacyjnej. Będzie nim ustawa o wspieraniu działalności innowacyjnej, której zadaniem jest regulacja funkcjonowania podmiotów prowadzących działalność innowacyjną w aktualnej rzeczywistości gospodarki rynkowej oraz propozycja instrumentów stymulujących przedsiębiorstwa do podnoszenia poziomu innowacyjności.

Jedną z możliwości wspierania innowacyjności jest zwiększenie środków finansowych, które mogą być wykorzystane na ten cel w przedsiębiorstwach. Władze publiczne mają zasadniczo dwie grupy instrumentów w tym zakresie:

– bezpośrednie wsparcie finansowe działalności badawczo-rozwojowej (w tym granty polegające na finansowaniu lub współfinansowaniu projektów badawczych lub celowych wybranych w drodze konkursu),

– instrumenty podatkowe.

Warto zaznaczyć, że instrumenty podatkowe pozwalają samym przedsiębiorstwom ocenić, jakie działania innowacyjne dają największe szanse na odniesienie sukcesu gospodarczego, podczas gdy system grantów koncentruje się na priorytetach określanych, często arbitralnie przez władze publiczne.

W Polsce stosuje się w zasadzie tylko pierwszy rodzaj instrumentów, co przy bardzo trudnej sytuacji budżetowej nie może przynieść zauważalnych efektów makroekonomicznych. Charakter bezzwrotnego przysporzenia finansowego mają również instrumenty wspierania innowacyjności proponowane w sektorowych programach operacyjnych. Instrumenty te obejmują stosunkowo niewielką grupę przedsiębiorców, posiadających odpowiedni potencjał intelektualny i umiejętności umożliwiające przygotowanie specjalnej dokumentacji wymaganej w procedurach funduszy strukturalnych. W tej sytuacji niezbędne jest zastosowanie motywacyjnych instrumentów horyzontalnych, skierowanych do wszystkich przedsiębiorstw.

Wprawdzie w poprzednich latach przez krótki okres stosowane były w Polsce zachęty w postaci ulg podatkowych, ale zostały one wycofane. Wydaje się, że należałoby zbadać, czy obserwowane w tym okresie obniżenie nakładów na B+R w przemyśle nie wiąże się również z tą decyzją.

W celu poprawy poziomu innowacyjności polskiej gospodarki poprzez zwiększenie nakładów na B+R proponowane jest zastosowanie następujących instrumentów motywacyjnych:

– odliczenie nakładów na określone rodzaje działalności innowacyjnej od podstawy opodatkowania,

– opóźnienie terminu płatności zobowiązań podatkowych, np. poprzez przyspieszoną lub natychmiastową amortyzację,

– technologiczny kredyt podatkowy, polegający na możliwości sfinansowania przez przedsiębiorcę technologii wdrożeniowej z kredytu spłacanego przez niego z przyrostu wpływów podatkowych na rzecz Skarbu Państwa, równego przynajmniej wartości zaciągniętego kredytu. W przypadku braku zakładanego przyrostu wpływów podatkowych, przedsiębiorca spłacałby różnicę z własnych środków,

– rozważenie odstąpienia od zwolnienia od podatku VAT usług naukowo-badawczych i obciążenie ich stawką podatkową na poziomie 0 proc., na zasadach zgodnych z przepisami Unii Europejskiej.

Dodatkowo, dla zwiększenia udziału środków prywatnych w sferze B+R niezbędne jest wykorzystanie rozwiązań przewidywanych w założeniach do regulacji prawnych dotyczących partnerstwa publiczno-prywatnego, w szczególności w zakresie inwestycji służących potrzebom badań lub prac rozwojowych.

(mwj)


Udział Śląska we wczesnym rozwoju nauk lekarskich
Motto: Medicina una disciplina multiplex.

Społeczności wracają do źródeł

Ruch społeczności regionalnej, tak silny w niektórych krajach Europy zachodniej, u nas też znajdzie swoje uzasadnienie i powszechną akceptację. Wydaje się, że celowe jest oddzielne analizowanie zagadnienia, jakim jest udział Śląska we wczesnym rozwoju nauk lekarskich. Udokumentowana historia tego makroregionu obejmuje około 28 stuleci, na przestrzeni których zamieszkiwały ten obszar liczne grupy etniczne. W „Głosie Uczelni” nr 126 z lutego br. ukazał się artykuł niżej podpisanego, w którym scharakteryzowany został region Śląska i udział jego mieszkańców we wczesnym rozwoju nauk zootechnicznych i weterynaryjnych, a także opisane zależności polityczne oraz liczne grupy etniczne.

Autonomiczna ludność pozostała po 1945 roku w regionie Śląska szuka dziś odrębności kulturalno-cywilizacyjnych, które przez niektórych historyków można zaliczyć do właściwości odrębnego narodu (K. Maleczyński – 1960, H. Aubin – 1938). Już Friedrich Nietzsche w swoim traktacie „Dusza dostojna” wypowiedział pogląd, że ziomkowie rozumieją się lepiej, bo gdy ludzie przez długi czas żyją obok siebie w podobnych warunkach geograficznych, klimatycznych, socjalnych i ekonomicznych, także w sytuacjach różnych zagrożeń i niebezpieczeństw czy zaspokajania potrzeb i pracy, tworzy się coś, co rozumie siebie samo – NARÓD.

Mit narodowy Ślązaków

Tym, co leżało i leży u podstaw mitu narodowego Ślązaków, jest pragnienie zadomowienia się w świecie, w którym kordony granic już nie będą odgrywały żadnych funkcji politycznych i mocarstwowych. W takim świecie będzie dominować odrębność językowa, kulturowa i cywilizacyjna grup etnicznych o odmiennej przeszłości i tożsamości. Pozwoli to na odzyskanie poczucia własnej wartości, z której m.in. mieszkańcy rdzennie śląskiego pochodzenia czuli się przez wieki wyobcowani i w istocie odsunięci od wszelkich zaszczytów i godności, a jako grupa o charakterze w znacznym stopniu plebejskim uważali, że są nieustannie znieważani.

Narodziny narodowego mitu śląskiego tłumaczy się przeto niezgodą na rzeczywistość od wieków narzucaną. Spoiwem nadającym tym marzeniom strukturę logiczną są przemyślenia takich filozofów jak: Georg W.F. Hegel, Ernst Cassirer i wyżej wspomniany Friedrich Nietzsche. Hegel, lansujący w swojej filozofii dziejów także powstawanie grup narodowych, uwzględnia triadę dialektyczną „teza, antyteza i synteza” jako etapy dążeń społecznych do uznania narodowych odrębności. Zakłada przy tym, że postęp w rozwoju społeczeństw dokonuje się wśród sprzeczności i walki starego z nowym. Spór czy ścieranie się przeciwstawnych racji to konieczne siły go napędzające. Można przyjąć, że te siły w rozwoju także grup etnicznych umożliwią wpisanie Śląska i Ślązaków w szerszy plan historii powszechnej. Także Ernst Cassirer, neokantysta urodzony we Wrocławiu (1874–1945), który rozwinął w swojej filozofii tzw. poznanie prenaukowe, wymienił w zakresie głównych form działania mity, język i sztukę jako czynniki twórcze w rozwoju społeczeństw.

Godna uwagi jest również zmiana pojęcia narodu w Niemczech jako konsekwencji nowelizacji prawa o obywatelstwie. Heinrich A. Winkler (2004) w swoim artykule „Długi cień Rzeszy” podaje, że pojęcie NARÓD nie może już być rozumiane wyłącznie jako wspólnota pochodzenia, bo jest to także już wspólnota woli. Sens takiej oceny może być konsekwencją zdarzeń, jakie zaistniały w Europie XX wieku. Wypędzanie i przepędzanie narodów i grup etnicznych, w tym również byłych i obecnych mieszkańców ziemi śląskiej, może prowadzić do zmiany semantyki pojęcia NARÓD w wielu regionach tego kontynentu i naszego kraju. Józef Kosian w swojej książce „Mistyka Śląska” ocenił syntetycznie postawę niektórych mieszkańców tej ziemi, pisząc że duchowa atmosfera Śląska to jej marzycielska tradycja.

Kraj nasz stoi u drzwi Unii Europejskiej, w której powoli zanikają zbędne już kordony graniczne. Powroty do idei silnych państw unitarno-narodowych w formie mocarstw tracą sens, a wręcz są przeciwwskazane, bo prowadzą do wzajemnej agresji i konfliktów. Charakterystyczna jest też wypowiedź w tej kwestii Helmuta Kohla w artykule „Przeszliśmy przez ten most”: Moim zdaniem cała koncepcja europejska zawiera jeden poważny błąd. W jej logikę nie udało się do tej pory wbudować silnej i godnej polityki regionalnej. Nie uważam bowiem, by w Europie konieczne było rozwiązywanie wszystkiego na płaszczyźnie państwowej. W Niemczech nie staramy się uzależnić zbyt silnie jednostek regionalnych od sfery państwowej (2004).

Z nowszych przekazów historycznych wiemy też, że szczepy zamieszkujące między innymi Śląsk nie opuszczały całkowicie swoich macierzystych terenów. W okresie wędrówek ludów będących formą wyjazdów eksploracyjnych, na miejscu zapewne zostawały dzieci, kobiety oraz starcy, kalecy i ułomni ogólnie rzecz biorąc jednostki nieprzydatne do nadmiernego wysiłku i w możliwych zagrożeniach. Można przyjąć, że na omawianym obszarze szczepy i grupy etniczne prawie z całej Europy osiedlały się i zamieszkiwały w różnych przedziałach czasowych, uzupełniały się osobowo i zajmowały wolne przestrzenie. Asymilacja biologiczna umożliwiała też wzajemne przekazywanie sobie wiedzy i wszystkich cywilizacyjnych nowości. Miało to potężny wpływ na kształtowanie się osobowości i zdolności kulturotwórczych a także wiedzy przedmiotowej mieszkańców Śląska. Godne uwagi jest to, że specyfika i odrębność kulturowo-cywilizacyjna tego obsza ru – ograniczonego rzekami, górami i ogromnymi lasami – była i jest dostrzegana i podkreślana w historii ościennych krajów: Polski, Czech i Niemiec.

Krzewiciele wiedzy medycznej

Założeniem niniejszego opracowania jest przedstawienie udziału mieszkańców tej ziemi we wczesnych, bo już od XIII wieku, działaniach twórczych i zasługach w krzewieniu wiedzy medycznej mającej zasięg ogólnoeuropejski. W nawiązaniu do tytułu, celowe jest przedstawienie łącznie dorobku tego regionu w zakresie pokrewnych kierunków nauki i praktyki medycznej w myśl zasady medicina una, disciplina multiplex.

Analizując lekarską grupę zawodową, trzeba uznać, że do znanych w całej Europie medyków zaliczyć należy Konstantego Ciołka (Vitellio), urodzonego około 1230 roku w rodzinie mieszanej, to jest z ojca z Turyngii i matki Słowianki. Była to rodzina od dawna osiadła w Legnicy. Konstanty uczył się w Legnicy i szkole katedralnej we Wrocławiu. Studiował w Paryżu i na uniwersytecie w Padwie. Po powrocie do kraju otrzymał święcenia kapłańskie, następnie został mianowany kanonikiem katedry wrocławskiej. Interesował się matematyką, fizyką i medycyną. Podstawowe dzieło Konstantego Ciołka nosi nazwę „Perspectiva”, czyli optyka. W 10 tomach autor zawarł kompendium optyki i pierwsze systematyczne wykłady z tej dziedziny. Przedstawia tam wiadomości z anatomii i fizjologii oka, także własne spostrzeżenia o prostolinijnym rozchodzeniu się światła, o widzeniu obuocznym i załamywaniu się światła oraz tęczy. Trzeba dodać, że podobne opracowania w Europie zaczęły ukazywać się dopiero trzy wieki później. Z jego dorobku korzystali również Leonardo da Vinci, Mikołaj Kopernik i Jan Kepler.

W wieku XIV wyszedł ze szkoły katedralnej we Wrocławiu znakomity lekarz i biskup sufragan o imieniu Tomasz. Napisał on dwa dzieła z dziedziny medycyny, obejmujące całość ówczesnej wiedzy z tego zakresu. Pisma te stanowiły cenne źródło informacji dla późniejszego rozwoju medycyny w okresie Odrodzenia.

W XV wieku działał we Wrocławiu Jan Stanko Stankonis (1430–1493) rodem ze Śląska. Był to lekarz, przyrodnik, kanonik kapituły wrocławskiej, a także proboszcz kolegiaty Św. Krzyża we Wrocławiu. Został uznany za największego znawcę fauny i flory w Europie. Stopień doktora medycyny uzyskał we Włoszech w 1470 roku. W czasie swojej działalności we Wrocławiu bardzo szybko zdobył sobie sławę jako doskonały medyk. Warto podkreślić, że był też nadwornym lekarzem króla Kazimierza Jagiellończyka oraz profesorem Akademii Krakowskiej (Uniwersytetu). Napisał obszerny słownik lekarski zawierający ponad 500 stron zwany „Antibolomenum” albo „Antidoratium”, czyli Zbiór Odtrutek. Zawiera on 20 tys. łacińskich, greckich, niemieckich i polskich nazw roś-lin, zwierząt, minerałów, lekarstw i instrumentów medycznych. Jest to najstarszy zabytek polskiego języka lekarskiego i pierwsza krajowa Farmakopea.

Znanym lekarzem okresu Odrodzenia był Jan Benedykt Solfa urodzony w Trzebieli (1483–1564). Studiował w Krakowie i Bolonii, był osobistym lekarzem Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. Od 1538 roku był członkiem kapituły katedralnej we Wrocławiu kanonikiem, a także kanonikiem w kościele Św. Krzyża (po rezygnacji z tej funkcji Mikołaja Kopernika). Jan Solfa jako pierwszy opracował patologię kiły nazywanej wówczas chorobą Galów (morbus gallicus) otwierając w oparciu o własne spostrzeżenia bogatą później literaturę z tego zakresu. Kiłę leczył rtęcią, choć stwierdzał, że po zastosowaniu jej w postaci maści jej opary przynoszą więcej szkód niż korzyści. Racjonalna ocena wartości rtęci i jej dawkowanie w terapii postawiły Jana Solfę w rzędzie pierwszych odważnych znawców i terapeutów tej choroby. Pisał również, że niezwykłe skutki w leczeniu tej choroby odnosił po zastosowaniu syropu jabłecznego sporządzanego według własnej metody. Niezależnie od dobrej wiedzy w zakresie syfilisu Jan Solfa był znawcą innych plag średniowiecza między innymi dżumy, którą z dobrą wiedzą opisywał.

Do medyków z obszaru śląskiego można też zaliczyć Mikołaja Kopernika, którego dziadek i ojciec urodzili się w miejscowości Koperniki pod Nysą. Ten znany astronom zaliczył także studia prawnicze i medyczne na uniwersytetach lombardzkich, w Bolonii, Padwie i Ferrarze. Do Fromborka, ale i Wrocławia wrócił z bardzo dobrą wiedzą medyczną, dzięki której za życia zrobił „karierę” w tym zawodzie. Jako najlepszy medyk na Warmii, także w Prusach Książęcych, leczył również z dobrym skutkiem dworzan Albrechta Hohenzollerna. Niezależnie od działalności swojej na północy w Biskupstwie Frombork i okolicy trzeba wiedzieć, że był także przez 30 lat na etacie księdza kanonika w kościele Św. Krzyża we Wrocławiu (1503–1533). Na tym stanowisku zajmował się też sztukami wyuczonymi we Włoszech. Mikołaj Kopernik został jako astronom odkryty po śmierci, tzn. po 1543 roku. Za życia powszechnie uchodził za medyka – licencjata, bo taki tytuł przyznano mu na uniwersytetach lombardzkich.

Innym uznanym medykiem z rodowodem śląskim jest między innymi Dawid Koreff urodzony w 1783 roku we Wrocławiu. Był znanym lekarzem i radiestetą. Działał w Austrii, Francji i w Szwajcarii.

Kolejny to Herman Brehmer, urodzony w 1826 roku pod Strzelinem, był pionierem leczenia gruźlicy płuc. Założył znane Sanatorium w Görbersdorf (Sokołowsku) pod Wałbrzychem.

Herman Cohn, urodzony w 1837 roku we Wrocławiu, był znany w Europie jako okulista i autor podręczników „Higiena oka”, także „Higiena szkolna”. W pierwszym dziele, jako jedyny do tej pory autor, opisał i zinterpretował dno oka. Jest też twórcą znanych i stosowanych powszechnie do czasów obecnych tzw. kropli Credesza, które stosował jako nowator u noworodków.

Henryk Koebner urodzony w l838 roku we Wrocławiu, był znanym w Europie ginekologiem.

Edmund Lesser urodzony w 1852 roku w Nysie był znanym dermatologiem i wenerologiem działającym na obszarze całego Cesarstwa Austriackiego i Niemieckiego.

Paweł Ehrlich, urodzony w 1854 roku w Strzelinie, studiował medycynę na Uniwersytecie we Wrocławiu. Jest twórcą znanego preparatu 606, za który uzyskał w 1908 roku Nagrodę Nobla z zakresu fizjologii i medycyny.

Albert Neisser, urodzony w 1855 roku w Świdnicy, był znanym w świecie dermatologiem i mikrobiologiem. Na jego cześć grupie drobnoustrojów nadano łacińską nazwę Neisseria.

Alfred Bielschowsky urodzony w roku 1871 w Namysłowie był znanym w świecie okulistą.

Hans Sachs, urodzony w 1877 roku w Katowicach, założył, jako pierwszy, Instytut Raka w Heidelbergu.

Werner Schulemann, urodzony w ro-ku 1888 w Nysie był dyrektorem znanego w Niemczech Instytutu Farmakologii na Uniwersytecie w Bonn.

Jest jeszcze wielu zasłużonych medyków – i pracujących w zakresie nauk medycznych uczonych – z rodowodem śląskim, którzy na przestrzeni XX wieku zaznaczyli swój ślad u nas oraz w krajach Europy. Kilku z nich współpracowało z naszymi ośrodkami naukowymi, także z Wydziałem Medycyny Weterynaryjnej, jak np. prof. Waldemar Korzuschek, urodzony w Gliwicach w 1930 roku, dyrektor Kliniki Chirurgii Uniwersytetu w Bochum. Jest częstym gościem na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej, służy mu wszechstronną pomocą w relacjach między wrocławskimi i zagranicznymi, głównie niemieckimi, ośrodkami władzy i nauki. Jest przywiązany do swojego rodowodu, podkreśla udział mieszkańców tego regionu w krzewieniu nauk lekarskich, pisze miedzy innymi obszerne monografie o wspomnianym już w tekście J.B. Solfie i polskiego pochodzenia Janie Mikuliczu-Radeckim. Jest to kolejny dowód na to, że integrująca się społeczność Europy wraca do korzeni. Prawdą jest, że wymieszane społeczności wracają do źródeł. Nikomu nie można zabronić marzeń i tęsknoty do swojej przeszłości, dzieciństwa i budujących wspomnień. Tolerancji należy uczyć się od nowa bo świat w końcu nie byłby taki zły, gdyby nie ci ludzie.

prof. Eryk Adamczyk


KODEKS ETYKI UNIWERSALNEJ (II) – BEZPIECZEŃSTWO

Pełni lęku strażnicy bomby atomowej

Bezpieczeństwo jest wartością niewątpliwie egzystencjalną, obejmującą byt indywidualny, społeczny i gatunkowy zarazem, choć w każdym z tych wymiarów odwołującą się do nieco innych środków i zagrożeń. Nigdy przedtem ludzkość nie stanęła przed wizją zagłady totalnej i groźbą przypadkowego wybuchu wojny termonuklearnej, który może być spowodowany błędem człowieka, jego nieodpowiedzialnością, awarią komputera, prowokacją, usterkami technicznymi obiektu, powstałymi już w czasie produkcji.

Niebywały rozwój wiedzy o świecie, społeczeństwie i o człowieku jaki nastąpił w XX wieku, równoważny nie setkom, a tysiącom minionych lat, zapisał się w ciągu dziejowym m.in. takimi oto wydarzeniami:

– przekroczeniem bariery Ziemi przez człowieka i praktycznym wkroczeniem w Kosmos,

– odkryciem i zastosowaniem nowych energii: nuklearnej, elektronicznej i informacyjnej; ludzkość realizuje nowy etap rewolucji przemysłowej, której wyznacznikami są: automatyzacja i robotyzacja,

– wprowadzeniem nowych, efektywnych metod produkcji żywności,

– rewolucyjnymi zmianami w medycynie; szczepionki i antybiotyki okazały się skuteczne w zwalczaniu i zapobieganiu licznym uporczywym chorobom,

– radykalnymi zmianami w sferze życia społecznego,

– zapoczątkowaniem kulturowej uniwersalizacji w skali światowej („globalna wioska”).

Zagrożenia

Do najpoważniejszych zagrożeń, które przyniosła współczesność należą:

– produkowanie coraz doskonalszej broni do zabijania ludzi. Zgromadzony arsenał nuklearny może doprowadzić do samounicestwienia się rodzaju ludzkiego za pomocą wytworów, stworzonych przez samego człowieka,

– wadliwa struktura ekonomiczna sprawia, że powstają bieguny niewyobrażalnego bogactwa i równie niewyobrażalnej nędzy,

– nieodwracalne zmiany w środowisku naturalnym prowadzą do jego dewastacji. Co dzień ginie bezpowrotnie ok. 100 gatunków zwierząt i roślin,

– wciąż istnieje groźba wybuchu wojny nuklearnej,

– świat ma ograniczone zasoby żywności, wody i powietrza,

– istnieje realne niebezpieczeństwo powrotu nowych odmian faszyzmu, rasizmu.

Podałam przykłady wielkich i nierozwiązywalnych problemów, dotyczących mieszkańców naszego globu.

Wartość egzystencjalna i etyczny standard

Filozofia przyjmuje, że „Bezpieczeństwo jest wartością niewątpliwie egzystencjalną, obejmującą byt indywidualny, społeczny i gatunkowy zarazem, choć w każdym z tych wymiarów odwołującą się do nieco innych środków i zagrożeń” (J. Lipiec, Świat wartości, Kraków 2001, s. 207––208). Nakaz zagwarantowania bezpieczeństwa jednostek, zbiorowości i ludzkości wymaga przeciwstawienia się wszelkim formom działań destrukcyjnych. Bezpieczeństwo „okazuje się tedy standardem, wyznaczającym kryterium etycznego stosunku do grupy” (J. Lipiec, tamże, s. 209).

Byt autokreatywny i autodestruktywny

Na gruncie antropologii filozoficznej pytania: kim jest i dokąd zmierza człowiek uzyskały jakościowo nowy wymiar. Jako istota wewnętrznie sprzeczna człowiek jest bytem autokreatywnym, tworzącym nową – w stosunku do fizycznej, biologicznej – rzeczywistość. Jest jednak także autodestruktywny ponieważ zagraża samemu sobie, kulturze, życiu na naszej planecie.

Współczesny człowiek stał się bytem przez siebie (ens per se) to znaczy takim, który ma wszelkie środki ku temu, aby wytyczać cele oraz konsekwentnie je zrealizować. Prawo człowieka do decyzji oraz jego wielka siła wspierana przez technikę sprawiają, że tworzy środki, które obracają się przeciwko niemu samemu.

Zapisem doświadczenia, które ujawniło się

po wejściu świata w erę atomową

i po zrzuceniu przez Amerykanów pierwszej bomby na cywilną ludność Hiroszimy są słowa Jeana Paula Sartre’a: „Jeśli cała ludzkość żyć będzie nadal [...] nie będzie to jedynie prostym skutkiem jej narodzin, lecz tego, że sama zadecydowała o kontynuowaniu swego życia. Nie ma już więcej >>gatunku ludzkiego<<. Społeczność, która stała się strażnikiem bomby atomowej, znalazła się ponad światem przyrody, albowiem odpowiedzialna jest już sama za swoje życie i śmierć; aby żyć dalej, trzeba będzie odtąd potwierdzać codziennie i w każdej minucie tę zgodę na życie. Oto czego dziś doświadczamy pełni lęku”.

Nigdy przedtem ludzkość nie stanęła

przed wizją zagłady totalnej

i groźbą przypadkowego wybuchu wojny termonuklearnej, który może być spowodowany błędem człowieka, jego nieodpowiedzialnością, awarią komputera, prowokacją, usterkami technicznymi obiektu, powstałymi już w czasie produkcji. Ta przerażająca wizja nie musi i nie powinna się spełnić.

Bezpieczeństwo jest tak istotną wartością, że różnego typu instytucje społeczne wyznaczają granice, których nie wolno bezkarnie przekroczyć. Umacnianie bezpieczeństwa jest podstawowym moralnym obowiązkiem jednostek, grup społecznych oraz wszelkich wyspecjalizowanych instytucji.

Krystyna Skurjat

 

 Ostatnie zmiany wykonał W.F. 

W górę

Powrót