Wyszukiwarka

Nr 195/2010 - Sprawy studenckie

Głos uczelni     WSTĘP | TEMAT MIESIĄCA | Z SENATU | AKTUALNOŚCI | KRÓTKO | PREZENTACJE | RELACJE | W ŚRODOWISKU | PODSUMOWANIA | SPRAWY STUDENCKIE | WSPÓŁPRACA Z ZAGRANICĄ | KULTURA | Z WYDZIAŁÓW | SYLWETKI
MIESIĘCZNIK NR 195 KWIECIEŃ 2010

Samorząd Studencki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Wziąć sprawy w swoje ręce

Juwenalia i akcja krwiodawstwa, negocjacje wysokości stypendiów, pomoc w rozwiązywaniu uczelnianych sporów i malowanie bajkowych postaci na ścianach szpitala, starania o wygodną kanapę w akademiku, o tańsze obiady na stołówce i o... stworzenie orkiestry dętej. Rozpiętość spraw, którymi się zajmują, jest ogromna.

Kim są członkowie samorządu studenckiego? – To odrobinę szaleni, „pozytywnie zakręceni” ludzie. Prawdziwi tytani pracy – mówi z uśmiechem o swoich kolegach i koleżankach z samorządu jego przewodniczący Tomasz Pilawka. Bo w takiej działalności przede wszystkim komuś „musi się chcieć”. – Mamy określony rytm pracy, roczny harmonogram, ale duża część naszych przedsięwzięć to owoc nagłej „burzy mózgów”, improwizacji. Myślę, że osoba, która angażuje się w taką działalność, poradzi sobie potem w życiu w każdej sytuacji – dodaje Tomek.

Z pędzlem i trąbą, w górach i na parkiecie

Ich najbardziej spektakularne pomysły odbijają się szerokim echem także poza uczelnią. Tak było na przykład z akcją „Pomaluj mój świat”, w ramach której na ścianach Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej przy ul. Bujwida we Wrocławiu pojawił się Kubuś Puchatek, Tygrysek i inne bajkowe postacie. Przyrodnicy z UP ramię w ramię z młodymi artystami z wrocławskiego Liceum Plastycznego ozdobili sale najmłodszych pacjentów szpitala. – Autorką pomysłu była nasza koleżanka z samorządu Katarzyna Krzyżanowska, szefowa komisji wolontariatu, która od kilku lat jest wolontariuszką w klinice – mówi Paulina Stefaniak. – Dodatkowo jeszcze za zebrane wśród studentów pieniądze kupiliśmy dzieciom kolorową pościel.

Dzięki samorządowi mnóstwo młodych ludzi decyduje się podarować innym „kawałek siebie” w sposób jak najbardziej dosłowny – oddając krew podczas powszechnie już znanej akcji „Pijafka” czy też oddając szpik kostny. – Ten ostatni pomysł podrzucił nam rektor – mówi Tomek. On sam z kolei marzył o stworzeniu orkiestry. Udało się. Akademicka Orkiestra Wrocławia przy Uniwersytecie Przyrodniczym to jedyny tego typu młodzieżowy zespół w naszym mieście. – Gramy niecały rok. W tej chwili zespół tworzy 16 osób, głównie z UP, choć nie tylko. Cały czas trwa nabór. Wszystkich chętnych, dysponujących instrumentem, zapraszamy na nasze próby we wtorki i czwartki o godz. 18.30 w Domu Studenckim „Talizman” – mówi kierująca orkiestrą Katarzyna Krzywniak. Grają przede wszystkim muzykę rozrywkową, trochę utworów filmowych, bigbandowych. Ale na przykład w czasie uczelnianych obchodów Święta Niepodległości wspaniale zaprezentowali także pieśni patriotyczne.

Szczególnym wydarzeniem są oczywiście coroczne Juwenalia, w tym słynne uczelniane Arkanalia przy DS „Arka”. – Przygotowania już trwają. W tym roku zabawa będzie dłuższa, przewidujemy więcej niż zwykle zespołów muzycznych, kabaretów – zapewnia Michał Kruszyński, zastępca przewodniczącego. Wśród akcji „od serca” wyróżniają się coroczne Mikołajki organizowane dla mieszkańców domów dziecka. Dzieci piszą listy do św. Mikołaja, my kwestujemy wśród studentów i staramy się spełnić zawarte w listach życzenia – mówi Tomek. – W minionym roku spełniliśmy je w stu procentach (kupiliśmy nawet laptopa). W tym roku wszystkich próśb spełnić się nie udało, ale i tak sprawiliśmy dzieciom morze radości. Choć oczywiście nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na przewijające się w listach najpoważniejsze dziecięce marzenia – o domu, rodzinie...

O większych i mniejszych przedsięwzięciach samorządowych wiele by można mówić. Wystarczy wspomnieć o Dniu Aktywności Studenckiej, Dniu Życzliwości, wspomnianych obchodach Dnia Niepodległości, o kursach udzielania pierwszej pomocy w ramach „Akademii Przeżycia – Potrafię Pomóc” i kursach tańca; o współorganizowaniu Ogólnopolskiej Studenckiej Giełdy Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie, obozach integracyjnych, zabawach sylwestrowych, studyjnych wyjazdach – na przykład do Brukseli. W planach są również spotkania w ramach Klubu Dyskusyjnego.

Bardzo dużą aktywność wykazują samorządowe komisje wolontariatu, kulturalna, a także ds. promocji samorządu. Tą ostatnią kieruje Paulina Stefaniak. – Razem z Tomkiem i Michałem przygotowujemy co jakiś czas audycje w studenckim radiu LUZ, dbamy o stronę internetową, współorganizujemy między innymi Dni Uniwersytetu – mówi. – Wspieramy też osoby, które mają jakieś pasje, np. naszego studenta Macieja Bujko, mistrza Polski w footbagu, czyli tzw. „zośce”.

Posiedzenia i negocjacje

Codzienna praca samorządowców to jednak nie tylko barwne i widowiskowe akcje. Czas wypełniają im w dużej mierze sprawy biurowe, papierkowe, rozmowy, negocjacje, dyskusje, spotkania... – Zajmujemy się choćby opiniowaniem zapomóg, pomocą w czyichś kłopotach w porozumieniu się z wykładowcą, z uzyskaniem zaliczenia, problemami pojawiającymi się w akademikach – mówi zastępca przewodniczącego Michał Kruszyński. – Właśnie rozpoczęliśmy cykl spotkań z radami mieszkańców, słuchamy ich postulatów, żali, propozycji. Pracujemy też ostatnio nad nowym regulaminem samorządu – między innymi ta kwestia była poruszana na ostatnim wyjazdowym posiedzeniu samorządu w Karpaczu.

Dwa razy w miesiącu odbywają się posiedzenia prezydium samorządu. Uczestniczy w nich przewodniczący, zastępca, sekretarz (pełniący też funkcję dyrektora biura), przewodniczący poszczególnych komisji (którzy mogą zapraszać też członków komisji – ekonomiczno-prawnej, promocji, charytatywnej, kulturalnej), rady mieszkańców domów akademickich, pełnomocnicy ds. naukowych i ds. studentów zagranicznych. Wybory odbywają się co cztery lata. Samorząd wybierany jest przez konwent złożony ze starostów poszczególnych lat – w sumie około 80 osób. Wybrani przez nich ludzie (obecnie dziewięć osób) sami dzielą między siebie konkretne funkcje.

– Jako przewodniczący za najważniejszy nurt swojej działalności przyjąłem troskę o to, by student był przez kadrę naukową traktowany z szacunkiem – mówi Tomek. – Na naszej uczelni nie jest to jakiś szczególny problem, ale kilka razy interweniowaliśmy w podobnych sprawach. Uważam, że jeśli student czegoś nie umie, należy mu się dwója, ale nie może być obrażany, traktowany w sposób niekulturalny. Dbamy, by przestrzegany był regulamin. Zwracamy uwagę na przykład na zasadę, zgodnie z którą sposób uzyskania zaliczenia z danego przedmiotu musi być określony w ciągu dwóch tygodni od rozpoczęcia zajęć.

Bardzo ważnym nurtem samorządowej pracy jest troska o stypendia. – Mamy najwyższe stypendia w środowisku akademickim Wrocławia – podkreśla przewodniczący. Jeśli chodzi o stypendia socjalne, żywieniowe i mieszkaniowe od 1 marca może ubiegać się o nie student, którego dochody nie przekraczają 602 zł (do tej pory ta kwota wynosiła 572 zł).

Tomek wspomina m.in. o udziale samorządu w pracach senatu. Głos studentów czasem ma tu spore znaczenie. Wśród konferencji, spotkań, zjazdów, w których uczestniczą studenci, są także międzynarodowe i ogólnokrajowe. – W ramach współpracy zagranicznej nawiązaliśmy kontakty ze studentami z Białorusi, skąd przyjechało do nas czterech studentów. Gościliśmy też młodzież z Francji i z Kirgistanu. To okazja do bardzo interesującej wymiany doświadczeń.

Akademiki i nie tylko

Wiele uwagi wymagają sprawy związane z domami studenckimi. – Zasadniczo nasze akademiki są najtańsze we Wrocławiu i mają najwyższy standard – mówi Tomek. – W obecnym roku akademickim dużym osiągnięciem jest oddanie do użytku DS „Połówka” z samymi jedno- i dwu-osobowymi, świetnie wyposażonymi pokojami. Są one droższe (510 zł za „jedynkę”), ale chętnych nie brakuje.

Dla Pauliny, obecnie przewodniczącej komisji ds. promocji samorządu, zaangażowanie w samorządową działalność zaczęło się od włączenia się w Radę Mieszkańców DS „Arka”. – W Radach Mieszkańców trzeba pochylić się nad różnymi szczegółowymi sprawami studenckiego życia, czasem trudnymi – mówi. – Występuje się jako przedstawiciel studentów, broni się ich interesów, ale bywa też, że kogoś trzeba czasem przywołać do porządku. W akademikach organizujemy zabawy andrzejkowe, sylwestrowe, w „Arce” po raz trzeci już przygotowujemy Arkanalia – nasze największe osiągnięcie. Czasem coś trzeba zakupić, o coś się wystarać. Na przykład o sprzęt na siłownię czy karimaty potrzebne do zajęć z aerobiku, zadbać o wyposażenie pokoi. Samorządowcy starają się też wpływać na działalność uczelnianych stołówek, negocjują możliwie niskie ceny jedzenia – uzyskali np. wprowadzenie zestawów obiadowych od 7 zł. W ramach troski o integrację, będą zabiegać o osobny budynek dla organizacji studenckich działających na Uniwersytecie Przyrodniczym – chcą stworzyć małe studenckie centrum.

Ogromne szanse

Tomek podkreśla, że możliwości działania samorządu są bardzo duże, trzeba tylko umieć je wykorzystać. – Oczywiście nie wszystko nam się udaje. Ciągle uczymy się, zdobywamy doświadczenie – mówi. – Trzy lata temu, zaczynając pracę w samorządzie, byłem kompletnie „zielony”, obecnie świetnie orientuję się w wielu sprawach. Staram się już teraz wdrażać w działalność samorządu młodsze osoby, żeby naszym następcom w przyszłości było łatwiej.

Przewodniczący zaznacza, że z władzami uczelni dobrze się współpracuje. – U rektora jesteśmy przyjmowani bez kalendarza, mamy zawsze otwarte drzwi; możemy zadzwonić nawet o nie całkiem typowej porze. Łatwość kontaktów, przyjazne relacje nie wykluczają jednocześnie twardych czasem negocjacji, gotowości do konstruktywnej krytyki – mówi. – Nie ma zbyt wielu osób chętnych do pracy społecznej. A szkoda. Myślę, że w czasie studiów nauka to tylko połowa sukcesu. Równie ważne jest rozwijanie otwartości na ludzi, podejmowanie nowych wyzwań, praktyczne działanie. – By odnaleźć się w samorządzie, trzeba mieć po prostu żyłkę społecznika – zauważa Michał.

Agata Combik


 

Powrót