Pożegnaliśmy profesora Nowakowskiego

Zawsze ciekawy świata i ludzi, życzliwy i całym sercem oddany nauce i swojej pasji – małym przeżuwaczom. Profesor Piotr Nowakowski z Wydziału Biologii i Hodowli Zwierząt zmarł po długiej i ciężkiej chorobie. Pożegnaliśmy go we wtorek we Wrocławiu. 
24 września 2019 roku

Przyjacielem, który profesorowi Piotrowi Nowakowskiemu towarzyszył w ostatnich tygodniach życia był prorektor Józef Sowiński. Nie studiowali razem, zaprzyjaźnili się, kiedy już pracowali na uczelni, a to co ich w tej przyjaźni na pewno łączyło to… góry.

– Był początek lat 90. Piotrek prowadził wtedy badania w naszej stacji w Radomierzu, ja z kolei miałem doświadczenia głównie w  stacji w Paszkowie koło Polanicy Zdroju należącej do Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Świdnicy i brakowało nam zootechnika w badaniach, jakie prowadziliśmy, ale spotkaliśmy się dopiero wtedy, kiedy na uczelni realizowano projekt w ramach programu Erasmus – opowiada prof. Józef Sowiński.

prof_nowakowski-1-2
fot. archiwum

Projekt na UPWr prowadzony przez Tomasza Haglauera z Działu Współpracy z Zagranicą koordynowany był na uniwersytecie w L’Aquili (Włochy). Był rok 2008. – I w ramach tego projektu pojechaliśmy do Tadżykistanu. Loty do Duszanbe czy Astany trwają wiele godzin, na lotniskach czeka się na samolot, przesiadkę, jest więc dużo czasy, by rozmawiać i poznawać się nawzajem. Bardzo dużo nauczyłem się od Piotra w czasie tych naszych wyjazdów do Centralnej Azji – mówi prof. Sowiński i po chwili milczenia wylicza:

– Nauczyłem się otwartości na inne kultury, ciekawości świata. Piotrowi wciąż było mało, wciąż chciał wiedzieć, poznawać i zrozumieć innych. Pamiętam, jak czekaliśmy w Taszkiencie cztery dni na samolot. Znajomy Uzbek zaproponował, że może nam zorganizować wycieczkę, bo Taszkient leży bardzo blisko styku trzech państw Uzbekistanu, Kazachstanu i Kirgistanu. Wynajęliśmy więc auto, my we dwójkę z Piotrem, nasz kierowca, znajomy Uzbek, który zamienił się w przewodnika i nasza przyjaciółka uczestnicząca w projekcie Katia – Rosjanka. W jeden dzień przejechaliśmy 200 kilometrów po bezdrożach, przez punkty kontrolne, których jest tam bardzo dużo ze względów bezpieczeństwa. W czasie tej wycieczki przeżyliśmy też z Piotrem zdarzenie, które do dzisiaj jest dla mnie przykładem tego, że należy chwytać to, co przynosi życie.

prof_nowakowski-1
fot. Tomasz Lewandowski

Profesor Nowakowski, który część swojej pracy naukowej poświęcił owcom, bardzo chciał zobaczyć owce kurdiuczne. To rasa, która tak jak wielbłądy, magazynuje u nasady ogona tłuszcz (największe z nich to owce rasy Gisarska dochodzące do wagi 150 kg), będący rezerwuarem energetycznym na wypadek braku dostępności paszy. I podczas tej samochodowej wycieczki podczas postoju takie stado owiec kurdiucznych zobaczył na zboczu. – Wysiadłem z Piotrem. Krajobraz charakterystyczny dla Centralnej Azji: pastwisko, morelowy sad. I owce. Szliśmy do nich, kiedy na horyzoncie pojawił się pasterz. Zapytał, skąd jesteśmy. Piotr mówił po rosyjsku, ja się rosyjskiego uczyłem w szkole, więc rozumiałem, o czym rozmawiali. I tak od słowa do słowa okazało się, że ów pasterz był w Polsce. Służył w armii radzieckiej w garnizonie w Legnicy – opowiada prof. Sowiński.

Nieznajomy zaprosił naukowców z Wrocławia na pilaw – to typowe danie dla tamtych rejonów świata, rodzaj gulaszu z warzywami, których je się z ryżem. Zgodnie z wielowiekową tradycją, pilaw je się wspólnie z jednego garnka.

– Odmówiliśmy wtedy i obaj żałowaliśmy, że jednak nie usiedliśmy z nim przy palenisku. Tamto zdarzenie było dla nas jak lekcja – trzeba chwytać to, co daje nam los, bo drugi raz takiej szansy nie będziemy mieli – opowiada profesor Józef Sowiński. W czasie jednego z wyjazdów do Centralnej Azji pojechał też razem z profesorem Nowakowskim w Tadżykistanie na przełęcz blisko granicy z Afganistanem. U celu czekały na nich wspaniałe widoki i lokalny bar, w którym można było zjeść to, co było już do zebrania w tamtym okresie z górskich łąk. Był kwiecień, początek wiosny, więc próbowali głównie ziół, jakichś listków, korzonków. – Piotrek próbował wszystkie, a ja z nim. Kilkanaście godzin po tym egzotycznym posiłku obaj czuliśmy w ustach gorzki smak wspomina prof. Sowiński. 

prof_nowakowski-2
fot. Tomasz Lewandowski

– Piotr do każdej rzeczy, której się podejmował, podchodził na 200 procent. Tak było, kiedy zaangażował się choćby w pomoc wybranej szkole w Afryce – dodaje prorektor Sowiński i przypomina, że afrykańska przygoda zaczęła się od pomysłu profesora Romana Kołacza, by zawalczyć o projekt w ramach programu Horyzont 2020. Partnerem była uczelnia z Afryki. Nawiązano wiele kontaktów, powstał projekt „Sunplant” napisany wspólnie z uniwersytetami w Tanzanii, ale nie przeszedł – wrocławianie  nie mieli wymaganego doświadczenia. Jak podkreślają osoby zaangażowane w te działania, był to wspaniały czas. Nawiązano wtedy dużo kontaktów m.in. z Fundacją im. Stefana Szolc Rogozińskiego „Serce dla Afryki” z Wrocławia, która wspiera edukację dzieci i młodzieży w Kamerunie. To państwo jest interesujące z wielu względów, również dlatego, że działa tam ponad 100 polskich misjonarzy, co ułatwia pracę na miejscu. Prezes fundacji, Adam Gardynik, wyjazd do Kamerunu początkowo zaproponował prof. Sowińskiemu, ale ten odmówił. Objął obowiązki prorektora i przyznał, że nie może wyjechać na sześć tygodni w początkowym okresie działalności. Obiecał jednak, że znajdzie kogoś, kto chętnie pojedzie do Afryki.

– Tym kimś był Piotr. Nie tylko pojechał do Kamerunu, ale też wspólnie z fundacją, samorządem studenckim i Urszulą Siembiedą (Centrum Kształcenia Ustawicznego UPWr – przyp. red.) rozkręcił akcję zbierania materiałów szkolnych i przygotowania pomocy dydaktycznych dla jednej ze szkół w Garoua Boulaï. Od firmy Henkel dostaliśmy farby, pomogła nam też firma Basf, rzeczniczka prasowa uczelni Jolanta Cianciara, prof. Krzysztof Matkowski i wielu bezimiennych darczyńców naszego uniwersytetu. Kiedy Piotr wrócił z Kamerunu, nie krył, że to co zobaczył, jest kompletnie inne od rzeczywistości, jaką widzieliśmy w krajach azjatyckich. Był w szoku, że ludzie w XXI wieku mogą tak żyć – opowiada profesor Sowiński.

W 2016 roku redakcji „Głosu Uczelni” profesor Piotr Nowakowski mówił po powrocie z Afryki: – Bo Afryka jest cały czas zawieszona pomiędzy dawnymi i nowymi czasy. Z jednej strony tablety, iPhony, a z drugiej szamani w wioskach, wiara w czary, grzebanie zmarłych pod podłogą chaty, by nikt nie rzucił na żywych uroku. Ta podróż była dla mnie nieustannym zdziwieniem. Zobaczyłem Afrykę, o jakiej czytałem jako nastolatek w książkach. Chrześcijaństwo jest tam żywe i dynamicznie się rozwija, ale ten proces trwa zaledwie od pół wieku, może trochę dłużej. To zaś oznacza, że w Afryce nowa wiara miesza się z tradycyjnymi animizmem, wiarą w przodków, szamanizmem, tworząc mieszankę, która dla nas Europejczyków jest naprawdę zdumiewająca – przyznawał profesor, który w czasie pobytu w Kamerunie poznawał nie tylko uczelnie i szkolnictwo, ale i lokalne obyczaje i sztukę. (– Piękne meble kameruńskie, jak się dowiedziałem na miejscu, wcale nie są wytworem lokalnej tradycji. Zamawiali je kolonizatorzy, którzy chcieli, by płaskorzeźby „opowiadały” o tutejszych obyczajach i życiu – zdradził wtedy prof. Nowakowski).

prof_nowakowski-3
fot. Tomasz Lewandowski

Podczas tamtego wyjazdu profesor odwiedził nie tylko polską misję, gdzie mieszkał, ale był też na Uniwersytecie Yaounde. Spotkanie z przedstawicielami władz uczelni zorganizowali studenci – beneficjenci programu „Adopcja na odległość”. To dzięki ich zaangażowaniu prof. Piotr Nowakowski spotkał się wtedy z prof. Bernardem Essimbi Zobo z Katedry Fizyki Wydziału Nauk i zarazem prodziekanem ds. nauki i współpracy oraz prof. Dieudonne Nwaga.

– Był niezwykle zaangażowany w zagraniczną współpracę, zapewne sama nawet nie wiem o wszystkich wyjazdach i miejscach, gdzie reprezentował naszą uczelnię. I reprezentował godnie, bo był zarówno świetnym naukowcem, jak i równie doskonałym praktykiem, a to połączenie wcale nie jest takie oczywiste i częste – przyznaje dr Katarzyna Czyż z Instytutu Hodowli Zwierząt.

A profesor Józef Sowiński po chwili milczenia mówi: – To bardzo trudne opowiadać o Piotrze jako o nieobecnym. To dla mnie wielka strata, bezpowrotna, bo tej pustki po przyjacielu nic przecież nie wypełni.

***

Profesor Piotr Nowakowski

Urodził się w 1954 roku. Studia na Akademii Rolniczej we Wrocławiu skończył w 1978 r. Odbył 30 staży i wizyt naukowych za granicą (m.in. w USA, Irlandii, Francji, Niemczech, Republice Czeskiej) oraz uczestniczył w 20 międzynarodowych konferencjach naukowych. Doniesienia naukowe jego autorstwa i współautorstwa były prezentowane na międzynarodowych konferencjach w Austrii, Czechach, Danii, Estonii, Norwegii, Polsce, Serbii, Sudanie, Szwajcarii, Turcji, USA i Wielkiej Brytanii. Był autorem i współautorem ponad 220 publikacji w tym ponad 80 oryginalnych prac twórczych oraz rozdziałów w 12 podręcznikach akademickich. Naukowo zajmował się kwestią doskonalenia owiec, optymalizacją warunków wzrostu i rozwoju jagniąt, wypasem przeżuwaczy na naturalnych użytkach zielonych w celu utrzymania w sprawności rolniczej użytku zielonego czy monitorowaniem pobrania suchej masy i strawności runi pastwiskowej przez przeżuwacze z wykorzystaniem n-alkanów jako wskaźników). W ramach programu Socrates/Erasmus prowadził zajęcia w Fachhochschule Weihenstephan/Trisdorf w Niemczech, na  University College Dublin w Irlandii, Ecole Superieure d’Agriculture de Purpan w Tuluzie we Francji oraz w Mendel University of Agriculture and Forestry w czeskim Brnie. W Polsce był opiekunem praktykantów – studentów uczelni zagranicznych: Institute of Technology of Perpignan, Dronten Professional Agricultural University, Van Hall Instituut, MZLU Brno, Wageningen University, Ecole de Ingenieurs Purpan. Był też tutorem międzynarodowej grupy studentów w ramach European Virtual Seminar pod hasłem „Sustainable Development”, Course 2004-2005, case study: „The future of agriculture in Poland” prowadzonego przez Open Universiteit  Nederland. Wypromował trzech doktorów.

kbk