XIX Międzynarodowy Kongres ISAH na UPWr

Na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu trwa XIX kongres Międzynarodowego Towarzystwa Higieny Zwierząt. Naukowcy z całego świata dyskutują m.in. o higienie i dobrostanie zwierząt,  bezpieczeństwie żywności i bioasekuracji.
9 września 2019 roku

Kongresy ISAH odbywają się co dwa lata. Na ostatnim, zorganizowanym w Meksyku, zdecydowano, że kolejny odbędzie się we Wrocławiu, na Uniwersytecie Przyrodniczym. Kilkuset uczestników z całego świata rozpoczyna właśnie konferencję, na której omawiane będą problemy z zakresu zdrowia, higieny i dobrostanu zwierząt, bezpieczeństwa żywności pochodzenia zwierzęcego, czy ochrony środowiska i zrównoważonej produkcji zwierzęcej.

isah-1
Jednym z gości kongresu jest przewodniczący ISAH prof. Jörg Hartung (trzeci od lewej)
fot. Tomasz Lewandowski

Obecnie na Ziemi żyje ok. 7,5 miliarda ludzi. Według danych m.in. ONZ na świecie rocznie umiera z głodu ok. 20 milionów ludzi, z czego ok. 6 milionów to dzieci. Są takie rejony na świecie, gdzie spożycie mięsa na mieszkańca wynosi ok. 7 kg na… rok. Demografowie szacują, że w 2050 roku liczba ludności na świecie sięgnie ok. 9,5 miliarda, co oznacza, że ludzkość będzie musiała zwiększyć produkcję żywności, by uniknąć klęski głodu – szczególnie w zmieniających się warunkach klimatycznych.

– Już tylko te liczby pokazują, że nie zmniejszymy produkcji mięsa. Ludzkość będzie potrzebowała większej ilości pożywienia i dlatego tak ważne jest, by rozmawiać o tym, jak to pożywienie produkować z uwzględnieniem zasad dobrostanu zwierząt, bioasekuracji i bezpieczeństwa żywności. W krajach wysoko rozwiniętych obserwujemy modę na weganizm, często umotywowaną troską o zwierzęta. Rozumiem takie postawy i szanuje je, ale musimy wiedzieć, że białko zwierzęce jest nieodzowne w diecie człowieka, szczególnie młodych organizmów – tłumaczy prof. Roman Kołacz, wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego kongresu.

isah-2
Uczestników dziewiętnastego kongresu ISAH przywitał rektor UPWr Tadeusz Trziszka
fot. Tomasz Lewandowski

Według naukowców w diecie dzieci i młodych ludzi stosunek białka zwierzęcego do białka roślinnego powinien wynosić 2:1, u osób w dojrzałym wieku 1:1, a u seniorów 1:2. Badając rozwój 544 dzieci wykazano, że 7-latki, które przez 2 lata jadły białko zwierzęce, rozwijały się szybciej pod względem fizycznym oraz intelektualnym niż ich rówieśnicy pozostający na diecie wegetariańskiej. W diecie człowieka nie ma lepszego źródła biodostępnego żelaza i cynku oraz witamin z grupy B i witaminy E  jak mięso. Katarynce Milton, antropolog z University of California, Berkeley, autorytet w dziedzinie diety naczelnych twierdzi, że to właśnie dieta mięsna zapewniła katalizator ewolucji człowieka, w szczególności wzrost mózgu.

– Cały proces rozwoju cywilizacyjnego ludzkości rozpoczął się wtedy, kiedy zaczęliśmy jeść mięso. Polowanie wymagało skonstruowania broni, działania zespołowego, słowem wymagało kreatywności. Oczywiście ludzie nie jedli mięsa w takiej ilości, jak my dzisiaj.  I oczywiście dzisiaj wiemy, że w krajach rozwiniętych je się go za dużo, a ta nadmierna ilość mięsa w diecie jest jednym z czynników rozwoju chorób cywilizacyjnych, ale to tylko nam pokazuje, że istotny jest umiar i zdrowy rozsądek. Bo mięsa z diety człowieka nie wyeliminujemy całkowicie – podkreśla prof. Kołacz.

Badania antropologiczne wykazały, że przodkowie człowieka spożywali mięso 2,6 miliona lat temu. Do czasów neolitu, czyli około 10 000 lat temu, nasi przodkowie prowadzili koczowniczy tryb życia, polując i zbierając dziko rosnące rośliny. Głównym źródłem białka i tłuszczów była dla nich dziczyzna. Prawdą jest również, że w tej chwili w krajach rozwiniętych, a szczególnie w USA i Australii, spożycie przekracza 100 kg na osobę rocznie.
W Europie średnie roczne spożycia mięsa sięga 80-90 kg, a w Polsce w 2017 r. wyniosło 78,5 kg na osobę i było o 1,5 kg większe niż w 2016 r.
Naukowcy ostrzegają jednak, że o ile brak białka zwierzęcego w diecie człowieka jest nieodzowny, to jego nadmierne spożycie może być szkodliwe. Badania Rohrmann i współautorów przeprowadzone w 23 ośrodkach z 10 krajów Europy w ramach projektu EPIC sugerują, że u mężczyzn i kobiet spożywających dużą ilość przetworzonego mięsa zwiększa się ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu chorób układu krążenia i nowotworów. Jednocześnie według najnowszych prognoz FAO perspektywa wzrostu liczby ludności do 9 miliardów oznacza konieczność zwiększenia produkcji żywności – o dwa i pół raza. Zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego. Światowa produkcja mleka w latach 2017-2050 wzrośnie z 835 milionów ton do 1 miliarda 100 milionów to, a mięsa podwoi się z 258 do 454 milionów ton. Intensyfikacja produkcji zwierzęcej oznacza więc dalszy postęp genetyczny w hodowli zwierząt.

– Ocenia się, że największy wzrost będzie dotyczył produkcji mięsa drobiowego, ponieważ jest najmniej uciążliwa dla środowiska. Nie jest też wodochłonna, co jest szalenie ważne przy zachodzących zmianach klimatycznych i niedoborach wody – dodaje prof. Roman Kołacz.

isah-3
Prof. Roman Kołacz podkreślił m.in. znaczenie dobrostanu zwierząt w nowoczesnej hodowli
fot. Tomasz Lewandowski

Wyprodukowanie jednego kilograma wołowiny wymaga to 16 tysięcy litrów wody, wieprzowiny – 5-6 tysięcy, a drobiu ok. 2,5 tysiąca litrów wody. Kolejnym istotnym czynnikiem jest tzw. współczynnik konwersji paszy, a więc zużycia paszy względem przyrostów masy ciała, również najkorzystniejszy w przypadku mięsa drobiowego.

– I oczywiście naukowcy widzą ten tragiczny paradoks, że produkcja żywności rośnie w krajach wysoko rozwiniętych, a tam, gdzie ta żywność powinna trafiać, ludzie umierają z głodu. To jest jednak przede wszystkim obszar aktywności polityków, którzy powinni podejmować działania zmierzające do zniwelowania nierówności. My możemy wspomagać rolników i hodowców, by w swojej pracy mieli nie tylko świadomość, ale też możliwości dbania o środowisko, bo wszyscy już wiemy, że przyszłością jest zrównoważone rolnictwo – podkreśla wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego kongresu.

Jednym z elementów owego zrównoważonego rolnictwa i hodowli jest też dobrostan zwierząt hodowlanych. Z Eurobarometru 2015 wynika, że w Danii, Holandii i Szwecji 90 procent społeczeństwa jest gotowe płacić więcej za mięso z hodowli dobrostanowych. W całej Unii Europejskiej świadomość znaczenia dobrostanu zwierząt jest bardzo wysoka, bo sięgająca 80 procent badanych, ale postawy te zmieniają się, kiedy pada pytanie o koszty.
Tylko 36 procent Polaków zapłaciłoby więcej za mięso z hodowli, w której producent ponosi koszty związane z utrzymaniem dobrostanu zwierząt.
– Bo te koszty są. Z jednej strony chcielibyśmy mieć tanie mięso, a z drugiej dobre warunki utrzymania zwierząt. Rachunek ekonomiczny mówi nam, że to niemożliwe. Jednocześnie jednak rośnie świadomość, że warunki, w jakich hodowane są zwierzęta mają wpływ na ich zdrowie, a więc i na jakość mięsa. Stąd przepisy wprowadzane przez Unię Europejską. Nie znajdziemy w zapisów ignorujących cierpienie zwierząt. A kolejnym elementem zmiany sytuacji jest postawa sieci handlowych – w Niemczech nie ma już w ogóle chowu klatkowego. Europejskie wielkie sieci zapowiedziały, że po 2025 roku nie będą przyjmowały od producentów ani jajek, ani mięsa z takich hodowli – podkreśla prof. Kołacz.

Uczestnicy kongresu będą też rozmawiać o najnowszych trendach w bioasekuracji hodowli – w Stanach Zjednoczonych fermy buduje się na terenach niezaludnionych, a budynki, w których żyją zwierzęta, mają nawet specjalne filtry, które oczyszczają powietrze z patogenów. W Europie takich możliwości nie ma. Ale specjaliści wiedzą, że jednym z czynników chorobotwórczych jest tzw. stres oksydacyjny wynikający m.in. z tego, że zwierzę nie może realizować swoich naturalnych potrzeb.

isah-1-2
Dzisiaj w nowoczesnej hodowli coraz większe znaczenie ma dobrostan zwierząt
fot. Shutterstock

– Dzisiaj podstawą hodowli jest profilaktyka. W dobrze prowadzonym stadzie, w którym istotny jest dobrostan zwierząt i przestrzega się zasad bioasekuracji, nie ma prawa wybuchnąć choroba. Jest zakaz stosowania profilaktycznie antybiotyków i stymulatorów wzrostu. Stosuje się bioaktywne środki pochodzenia roślinnego, a przede wszystkim monitoruje się stada. W tych najnowocześniejszych hodowlach są zamontowane kamery, również na podczerwień, które pozwalają lekarzom i hodowcom sprawdzać ruchliwość zwierzęcia, jego zachowanie, temperaturę ciała. Tym samym można odpowiednio wcześnie wychwycić niepokojące objawy i podjąć odpowiednie działania. Precyzyjna hodowla zwierząt to przyszłość – mówi prof. Roman Kołacz.

Podczas kongresu odbędzie się również sesja, w której uczestniczyć będzie ponad 100 uczestników, zarówno uczestników międzynarodowego spotkania, jak i lekarzy weterynarii z całej Polski, specjalizujących się w zwalczaniu chorób zakaźnych. Podczas sesji będą omawiane zagrożenia epizootyczne w świecie oraz zasady bioasekuracji i dobrostanu zwierząt przy likwidacji chorób zakaźnych.

– Wyzwaniem jest dla nas dzisiaj ASF, które na szczęście nie stanowi zagrożenia dla ludzi, ale już ptasia grypa takie zagrożenie może nieść. Będziemy dyskutowali zarówno o bezpieczeństwie hodowli, jak też o humanitarnych sposobach likwidacji chorych zwierząt oraz ich bezpiecznej utylizacji – dodaje wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego kongresu, prof. Roman Kołacz.
kbk