Jak to się robi w Ameryce?

Jak wygląda studiowanie w Stanach Zjednoczonych? Na to pytanie odpowiadają dr hab. Andrzej Białowiec, Paweł Stępień i Kacper Świechowski, którzy wizytowali Iowa State University.
30 maja 2019 roku

Profesor Andrzej Białowiec z Wydziału Przyrodniczo-Technologicznego, stypendysta Fulbrighta, wrócił właśnie z 9-miesięcznego stażu na Iowa State Univeristy (ISU), gdzie wspólnie z profesorem Jackiem Koziełem prowadził badania dotyczące emisji lotnych związków organicznych z biowęgli wytwarzanych z odpadów (o swoich planach badawczych opowiadał w ubiegłym roku na łamach „Głosu Uczelni”). Współprowadził również z prof. Tomem Brummem zajęcia z przedmiotu „Biorenewable Systems” i miał możliwość zapoznania się funkcjonowaniem kształcenia w ISU.

Pełna informatyzacja

Tym, co pierwsze rzuca się w oczy, jest to, iż na uniwersytecie w Ames wykorzystuje się nowoczesne narzędzia informatyczne. W ISU studenci i pracownicy korzystają z mobilnego oprogramowania, które umożliwia właściwie kompleksowe zinformatyzowanie procesu kształcenia i organizacji studiów.

iowa_state-2
Prof. Andrzej Białowiec w swoim laboratorium na ISU
fot. archiwum prywatne

Studenci mogą: zapisać się na przedmioty, zaplanować cały tok studiów, w ramach konkretnych przedmiotów komunikować się z prowadzącym, zamieszczać raporty, projekty, sprawozdania, zapoznać się z wynikami testów, egzaminów, przejść niezbędne szkolenia, a także wybrać inne dodatkowe kursy.
Dzięki aplikacji, wszelkie dokumenty, wnioski, podania składane są elektronicznie. Każdy student może śledzić swoje sprawy na bieżąco. Dodatkowo otrzymuje niezbędne powiadomienia o terminach, zajęciach, zmianach.
W ISU przyjęto formułę, iż zajęcia, szczególnie wykłady powinny być dla każdego dostępne. Stąd, prowadzi się transmisję wykładu on-line, dodatkowo film jest dostępny w profilu aplikacji, z załączoną prezentacją. Oprócz sylabusów, prowadzący zajęcia, często nagrywają i umieszczają na profilu przedmiotu, krótki filmik wprowadzając w treści przedmiotu oraz pozwalający zapoznać się z osobą prowadzącego. Nie ma więc wykładów, czy też ćwiczeń wprowadzających, a studenci są zaangażowani w zajęcia od samego początku. Niektórzy prowadzący zajęcia proponują (celem stymulacji systematycznej pracy), egzaminy cząstkowe organizując je w trakcie semestru. Dzięki temu, przez cały semestr studenci pracują przy w miarę równomiernie rozłożonym obciążeniu, zaliczając mniejsze partie materiału. Studenci na bieżąco ewaluują pracę wykładowców, co przekłada się na jakość kształcenia.

– Z takiego zinformatyzowanego systemu korzystają zarówno studenci, wykładowcy, naukowcy, pracownicy administracji, jak i zaproszeni goście. Dzięki temu przeszedłem niezbędne szkolenia BHiP on-line przed przystąpieniem do pracy w laboratorium – mówi prof. Andrzej Białowiec.  

Magistranci? Z konkursu i na pensji

Zasadniczą różnicą studiów pomiędzy Polską a USA jest to, iż w USA za studia się płaci. Studia I stopnia na ISU są płatne, jednakże studenci ze stanu Iowa dostają zniżki (wynika to z tego, iż funkcjonowanie ISU opłacane jest z podatków mieszkańców stanu Iowa), natomiast w przypadku magistrantów są oni przyjmowani do prac przy projektach badawczych, z których wypłacane jest im wynagrodzenie. Traktuje się ich jak badaczy, a efektem jest przygotowanie publikacji, często jeszcze przed obroną pracy magisterskiej. Proporcje między stopniami studiów są takie: 90 procent studentów jest na I stopniu, 10 procent – to magistranci. Każdy magistrant dostaje swoje własne biurko, komputer, miejsce do pracy – organizuje to promotor.

iowa_state-1
Zespół prof. Jacka Kozieła, drugi od prawej – Andrzej Białowiec
fot. archiwum prywatne

– W praktyce magistrant poświęca się badaniom, natomiast plan zajęć ograniczony jest do przedmiotów powiązanych z realizowanymi badaniami.  W mojej grupie był na przykład magistrant z Kazachstanu, zajęcia miał raz w tygodniu, ze statystyki matematycznej, a skupiał się na pracach badawczych w laboratorium – tłumaczy prof. Andrzej Białowiec i od razu wskazuje na różnicę między uczelniami polskimi, a np. ISU w USA – tam, jeśli naukowiec nie ma projektu, to nie może mieć magistranta, bo zgodnie z przepisami trzeba mu zapłacić, a zapłacić mu można tylko pieniędzmi z projektu – na ten dokładnie cel. W ISU większy jest też udział magistrantów z zagranicy, gdyż aplikują oni na konkurs do projektu, odpowiadając na ogłoszenie promotora, kierownika projektu. Zdobywca grantu ogłasza konkurs, w którym mogą startować magistranci z całego świata. Do realizacji projektu wybierani są ci najlepsi.

Sposoby na aktywność

Profesor Białowiec pytany, czy amerykańscy studenci są bardziej pracowici, uśmiecha się i stwierdza krótko: – Studenci wszędzie są tacy sami - bardziej i mniej ambitni. W ISU funkcjonuje program, aktywizujący pierwszorocznych studentów do współpracy z naukowcami. Sam opiekowałem się jednym studentem w trakcie mojego pobytu. W ramach tego programu, student w zależności od tego, ile chce zdobyć punktów, może poświęcić od 2 do 4 godzin tygodniowo na pracę w grupie badawczej – na wczesnym etapie studiów staje się członkiem zespołu.

iowa_state-3
Iowa State University to najlepsza uczelnia w Stanach Zjednoczonych w obszarze rolniczym
fot. archiwum prywatne

Iowa State University to uczelnia profilowana rolniczo, nie tylko silnie współpracująca z przemysłem, ale nawet konsultująca z nim programy nauczania.

– Na ISU zatrudnia się doświadczonych pracowników z przemysłu do prowadzenia wspólnie ćwiczeń, czy też wykładów. Dzięki temu, zajęcia mają praktyczny wymiar i opierają się na doświadczeniu zarówno naukowców jaki i osób, które spędziły wiele lat pracując w przemyśle. Studenci pierwszego stopnia odbywają półroczne, płatne praktyki w firmach. Po ukończeniu studiów bardzo często wracają z dyplomem do tych firm już jako pracownicy. W efekcie współczynnik zatrudnienia po studiach wynosi 95 procent – tłumaczy prof. Andrzej Białowiec.

Uwagę zwraca duże zaangażowanie amerykańskich studentów. Aktywnie uczestniczą w zajęciach, nie bojąc się naukowych dyskusji i zadawania trudnych pytań. W trakcie jednego z wykładów, prowadzonego przez noblistę, który dostał nagrodę za pracę w grupie IPPC zajmującej się zmianami klimatycznymi, studenci mieli podzielone zdania. Nie bali się wypowiadać, a nawet mieć odmienne opinie niż profesor. Dodatkowo, uczelnia wprowadza inne sposoby aktywizacji studentów. Stosuje się tam aplikację Slido, poprzez którą studenci, w trakcie zajęć mogą jawnie lub anonimowo zadawać pytania, które wyświetlają się na ekranie. Prowadzący może odpowiedzieć na nie od razu, lub po zakończeniu zajęć – to idealne rozwiązanie dla osób nieśmiałych, którym ułatwia to przełamanie barier. Aktywność generalnie jest dodatkowo punktowana w systemie oceny. Studenci od samego początku są obciążani różnego rodzaju zadaniami, nawet bardzo prostymi; coś mają policzyć w domu, sfotografować i wrzucić zdjęcie na stronę na swój profil podpięty pod ten przedmiot. Wykładowca ma możliwość śledzenia bieżącej pracy studentów i osiąganych rezultatów.

Dumni i zżyci

Studenci są bardzo mocno zżyci z uczelnią, mocno się z nią identyfikują. Nie tylko dlatego, że są dumni, że tam studiują – w końcu to jedna z lepszych uczelni amerykańskich, a w profilu rolniczym najlepsza, tam skutecznie i świadomie buduje się więzi. Ci w Ames zatrudniani są w swojej uczelni – wykonując choćby drobne prace administracyjne niewymagające podejmowania kluczowych decyzji.

iowa_state-7
Wszyscy podkreślają znaczenie zajęć praktycznych, uczących zawodu
fot. archiwum prywatne

– Kiedy po przyjeździe poszedłem wyrobić sobie legitymację pracowniczą, to studentka poprosiła mnie o wypełnienie formularza, zrobiła zdjęcie, przyjęła 15 dolarów i po 5 minutach wydała mi gotową legitymację – opowiada prof. Andrzej Białowiec. – Wszystkie dokumenty związane z moim przyjazdem, obsługiwało biuro, w którym pracowali głównie studenci. Tam również mogłem dowiedzieć się podstawowych informacji o uczelni i życiu w Ames – dodaje.

Między nami studentami

Podobne wrażenia, jednakże uzyskane z perspektywy mniejszego dystansu pokoleniowego, odnieśli dwaj doktoranci prof. Andrzeja Białowca, Kacper Świechowski i Paweł Stępień, którzy w marcu,  w ramach programu PROM, finansowanego przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej, odbyli krótki staż w ISU u prof. Jacka Koziela. Część swojej aktywności poświęcili na rozmowy ze studentami ISU.

iowa_state-9
Paweł Stępień i Samuel O”Brien, czyli porozmawiajmy o tym, jak się studiuje w Ameryce
fot. archiwum prywatne

Jednym z nich był Trace Tuthill, który ma 20 lat, jest na trzecim roku studiów inżynierskich na kierunku rolnictwo o specjalizacji inżynieria rolnicza. Wybrał ten kierunek, gdyż jego rodzina prowadzi gospodarstwo rolnicze, a on sam w przyszłości chciałby bazując na wiedzy uzyskanej podczas studiów pomóc rodzicom w ich działalności.

– Przyjechałem na ISU podczas dni otwartych. Oprowadzono nas po całym kampusie. Przedstawiono program kilku kierunków studiów i pokazano, jak wygląda studiowanie – od kuchni. Przed wyborem uczelni odbyłem takie wizyty na trzech różnych uczelniach. Po nich zdecydowałem, że chcę aplikować na kierunek związany z inżynierią rolniczą. Po podjęciu decyzji przestudiowałem dokładnie sylabus każdej z uczelni i stwierdziłem, że ISU ma najlepszy program – opowiada Trace Tuthill, który najbardziej lubi zajęcia dotyczące rozwiązywania problemów optymalizacyjnych za pomocą matematyki i oprogramowania kodującego i przyznaje, że do tej pory najgorzej wspomina statystykę. – Co prawda przedmiot udało mi się zdać, ale wciąż mam trudności z wykorzystaniem metod statystycznych do analizy rzeczywistych problemach – mówi Trace Tuthill.  

Spełnienie marzeń

Samuel O’Brien, student pierwszego roku na wydziale inżynierii systemów rolniczych i biologicznych, interesuje się z kolei badaniami związanymi z energią odnawialną, z biozasobami i biomateriałami.

– Łączą ze sobą w perfekcyjną całość rolnictwo, energetykę i zasoby odnawialne. Studia na ISU to jak spełnienie moich marzeń, bo program odzwierciedla moje zainteresowania, a poza tym to wyjątkowa uczelnia w całych Stanach Zjednoczonych – mówi Samuel O’Brien, którego najbardziej interesują przedmioty związane z chemią i biologią, choć z drugiej strony wymagają one najwięcej czasu.

iowa_state-6
Sala wykładowa – każdy student ma do dyspozycji komputer
fot. archiwum prywatne
Obaj amerykańscy studenci podkreślają jednak, że najlepsze są zajęcia odbywające się w laboratoriach, bo dają one wiedze praktyczną, którą będą mogli później wykorzystać w pracy. Trace Tuthill ma już zaplanowaną ścieżkę kariery: pracuje w firmie związanej z inżynierią rolniczą na półetatu, w której odbywał praktyki. Po zakończeniu studiów chciałby rozpocząć tam pracę w pełnym wymiarze godzinowym, ale jeżeli się to nie uda, to zawsze może wrócić na farmę do rodziców i wraz z nimi na niej pracować. Samuel O’Brien ze śmiechem przyznaje, że jako pierwszoroczniak nie ma jeszcze sprecyzowanych planów zawodowych. Obaj przyznają, że studenci nie mają obowiązku odbycia staży, ale doskonale wiedzą, że ułatwiają one potem poruszanie się na rynku pracy. Ułatwieniem jest to, że ciekawe oferty można znaleźć na targach organizowanych przez uczelnię (no i prawie wszystkie są płatne).

Trace i Samuel podkreślają też, że na ISU każdy student jest dumny z uczelni.

– Tutaj każda szkoła, do której się udasz, będzie budziła w tobie poczucie dumy. Szkolna drużyna sportowa ma swoje wzloty i upadki, ale reprezentuje twoją szkołę. Kibicowanie jej podczas rozgrywek staje się twoim hobby. A swoją dumę i poczucie więzi możesz pokazywać nosząc bluzę z logo uczelni – tłumaczy Samuel.

Budowanie więzi

– Na ISU jest wiele mechanizmów, które pomagają odnieść sukces bez względu na to, na jakim wydziale studiujesz. Uczelnia zapewnia też wiele dodatkowych zajęć, a mocną stroną studiowania na Iowa State University jest administracja, która jest bardzo skupiona na studentach – mówią nasi doktoranci Kacper Świechowski i Paweł Stępień, podkreślając to, na co zwrócił uwagę prof. Andrzej Białowiec: w działach administracyjnych zatrudniani są studenci, który są naturalnymi partnerami dla swoich rówieśników.

– Rozumieją ich potrzeby oraz wiedzą, jak pomóc, by cały proces trwał jak najkrócej, a studenci nie musieli załatwiać wszystkiego na własną rękę. My po przyjeździe potrzebowaliśmy pół dnia, by zostać oficjalnie stażystami na ISU, a więc na wyrobienie legitymacji, załatwienie formalności związanych z ubezpieczeniem, pobraniem kluczy do gabinetu. Dużym wsparciem był zinformatyzowany system uczelniany. Tego rodzaju kooperacja pozwala zoptymalizować procesy administracyjne oraz integruje i przywiązuje wspólnotę akademicką – podkreślają Kacper Świechowski i Paweł Stępień.

Zapraszamy na wykład
Kolejną okazją do zapoznania się z amerykańskim systemem kształcenia; podobieństwami i różnicami, będzie wizyta prof. Roberta Koolvorda z James Madison University, który 10 czerwca wygłosi na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu wykład „Transdisciplinary Engineering and Applied Science Education:  Building Programs that Work”.
kbk