Wspieramy wyprawę weterynarzy do Kirgistanu

18 maja do Kirgistanu zespół wolontariuszy fundacji Veterinary Foundation Poland rusza z kolejną edycją Veterinary Expedition - Kyrgyzstan. Polscy lekarze jadą szkolić kirgiskich kolegów. Objęliśmy tę wyprawę patronatem naszej uczelni.
16 maja 2019 roku

Karolina Figiel ukończyła Wydział Medycyny Weterynaryjnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Jej mąż Daniel dyplom lekarza weterynarii zdobył we Wrocławiu. On prowadzi Specjalistyczną Przychodnię Weterynaryjną w Barlinku, ona pracuje na co dzień w dziale Jakości i Bezpieczeństwa Dystrybucji w firmie Medivet. Rok temu zorganizowali pierwszą wyprawę do Kirgistanu, teraz wyruszają drugi raz. Ale tak naprawdę ta historia zaczęła się w 2011 roku, kiedy Daniel Figiel zaangażował się we współpracę z fundacjami prozwierzęcym działającym w okolicach zachodniopomorskiego Barlinka.

veterinaryfoundation-2
Karolina i Daniel Figiel mówią wprost: – Kirgistan jest biedny, ale i piękny
fot. archiwum prywatne

– Zaczęliśmy prowadzić intensywne działania polegające na ograniczaniu populacji bezdomnych psów i wolno żyjących kotów w regionie. Jak wiadomo, największy problem z kontrolą rozrodu jest przede wszystkim na terenach wiejskich, gdzie nie ma zakładów leczniczych dla zwierząt, ale też i płacenie za sterylizację zwierząt uznaje się za fanaberię mieszkańców miast – opowiada Karolina Figiel.

Razem z mężem wpadli wtedy na pomysł, by na polski grunt przenieść rozwiązanie amerykańskie – zaprojektowali mobilną salę operacyjną przystosowaną do przeprowadzania zabiegów sterylizacji i kastracji w terenie (prawdopodobnie pierwszą w Polsce). To specjalnie na ten cel wybudowana przyczepa o powierzchni 12 metrów kwadratowych, która jest własnością przychodni prowadzonej przez Daniela Figla. Sala ta wyposażona jest m.in. w stoły operacyjne, lampy bezcieniowe, autoklaw, aparat do narkozy wziewnej. Mobilne zabiegi sterylizacji i kastracji wykonywane są w ramach projektu MOPSiK. Figlowie przyznają jednak, że na początku było trudno. Gminy bardzo niechętnie podchodziły do sterylizacji kotów i psów, a fundacja, z którą wtedy współpracowali, nie miała dużych funduszy, wszystko więc wymagało cierpliwości.

veterinaryfoundation-5
Daniel Figiel: – Na miejscu okazało się, że przychodnie weterynaryjne poza stolicą nie mają bieżącej wody
fot. archiwum prywatne

– Ale kropla drąży skałę, więc i my wydrążyliśmy. Fundacja koordynująca projekt MOPSiK zdobywa środki na zabiegi, typuje okolice, w których jest największy problem, edukuje mieszkańców i organizuje od strony technicznej sterylizacje. Mamy w końcu odzew gmin, które przekonały się, że to najlepsze rozwiązanie i współfinansują zabiegi na ich obszarze – tłumaczy Karolina Figiel i przyznaje, że właśnie tymi doświadczeniami chcieli podzielić się z lekarzami weterynarii w Kirgistanie.

Dlaczego właśnie tam? Bo przeszukując internet, trzy lata temu, Karolina znalazła petycję międzynarodowych organizacji prozwierzęcych „Stop odstrzałom psów w Kirgistanie”. I zaczęła drążyć temat.
Tak dowiedziała się, że  w Kirgistanie, jednym z najbiedniejszych krajów centralnej Azji, jedyną  metodą kontroli populacji psów jest ich regularny odstrzał, zlecany i opłacany przez rząd.
Ostatnie doniesienia prasowe z lutego 2019 roku mówią o odstrzale ponad 700 psów w okolicy Narynu – dokładnie w tym regionie realizowana będzie tegoroczna ekspedycja weterynaryjna.

– W pierwszym momencie nasze odczucia były bardzo negatywne. Jak można strzelać do psów? Przecież to najlepszy przyjaciel człowieka, to niehumanitarne. Ale im więcej się dowiadywaliśmy, tym bardziej rozumieliśmy, dlaczego władze prowadzą taką politykę kontroli populacji psów  – opowiada Karolina Figiel.

veterinaryfoundation-1
Kirgizi to świetni jeźdźcy i dobrzy hodowcy koni
fot. archiwum prywatne

Kirgistan, od 1991 roku niepodległe państwo graniczące z Chinami, Uzbekistanem, Kazachstanem i Tadżykistanem, ma niecałe 6 milionów mieszkańców. 93 procent powierzchni kraju stanowią góry. Produkt Krajowy Brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca w 2017 roku wynosił ok. 1200 dolarów. Dla porównania w Polsce wynosił prawie 14 tysięcy dolarów.

– Kirgistan jest po prostu biedny. Stan służby zdrowia jest kiepski. Psów jest dużo, ale żyją obok człowieka, a nie z człowiekiem. Zdarzają się przypadki wścieklizny u ludzi, u zwierząt jest ona znacznie częstsza niż w krajach europejskich. W zeszłym roku planowaliśmy, że  pojedziemy tam, pokażemy nasze rozwiązania i może uda nam się przekonać lekarzy i władze w Kirgistanie, żeby zastąpić odstrzał psów przez ich masowe sterylizacje i kastracje. W pierwszym okresie uzupełnić odstrzał psów przez sterylizację i kolczykowanie, a ostatecznie zastąpić je całkowicie zabiegami chirurgicznymi. Wiadomo, że nic się nie dzieje z dnia na dzień, wszystko wymaga czasu – mówi Karolina Figiel i przyznaje, że na miejscu, choć cały wyjazd zorganizowali w porozumieniu z kirgiską izbą lekarsko-weterynaryjną, swoje plany musieli poważnie zrewidować.

veterinaryfoundation-10
Lekarzy z Kirgistanu z parazytologii szkolił dr Jarosław Pacoń
fot. archiwum prywatne

W Kirgistanie stanęli oko w oko z problemami, z jakich nie zdawali sobie sprawy. Po pierwsze, poza stolicą są poważne problemy z bieżącą wodą. Większość lecznic weterynaryjnych, w których byli, też jej nie ma. Wodę nosi się najczęściej z pobliskich rzek do tzw. umywalników.
Okazało się też, że poważnym problemem zdrowotnym wśród ludzi jest bąblowica – oficjalnie co roku w Kirgistanie stwierdza się zakażenie tym pasożytem u ok. 800 osób.
Bąblowica to choroba wywołana przez tasiemca, którego nosicielem jest najczęściej pies. Człowiek może zarazić się przez bezpośredni kontakt ze zwierzęciem, ale też zjadając nieumyte warzywa, czy rośliny zanieczyszczone kałem chorych zwierząt. Nosicielami tasiemca mogą być również dzikie zwierzęta, np. wilki lub lisy, które wydalają jaja pasożytów razem z kałem, przez co zakażone zostaje środowisko. Po zakażeniu jajami, w organizmie człowieka wykluwają się larwy, które przenikając przez ścianę jelita dostają się do naczyń krwionośnych lub limfatycznych, są roznoszone po całym organizmie. Zatrzymują się w niewielkich naczynkach różnych narządów (np. wątroby, nerek i płuc) powodując zatykanie ich światła. Objawy bąblowicy zależą od lokalizacji cysty i mogą prowadzić do śmierci.

veterinaryfoundation-7
Figlowie przyznają, że z wielu problemów kirgiskiej weterynarii zdali sobie sprawę dopiero na miejscu
fot. archiwum prywatne

– Na miejscu pojawił się pomysł, żeby w porozumieniu z kirgiską izbą lekarsko-weterynaryjną przeszkolić już w Polsce dwóch lekarzy wytypowanych przez izbę – mówi Daniel Figiel i dodaje, że fundacja, którą w początkach tego roku zarejestrowali w sądzie, wzięła na siebie sfinansowanie pobytu jednego lekarza. Za drugiego zapłacili Kirgizi.

I tak oto do Wrocławia, na szkolenie z parazytologii u dr. Jarosława Paconia przyjechali Syrgak i Talant, którzy w Zakładzie Parazytologii UPWr uczyli się badania kału i rozpoznawania nie tylko jaj tasiemców, ale też innych pasożytów.

veterinaryfoundation-6
Najważniejsze, że wszyscy chcą się uczyć
fot. archiwum prywatne

– W zeszłym roku spotkaliśmy się z ministrem rolnictwa. W tym roku prawdopodobnie odbędzie się również spotkanie z ministrem zdrowia. Chcemy go przekonać, że walczyć z echikokonozą, czyli bąblowicą, należy wspólnymi siłami lekarzy medycyny oraz lekarzy weterynarii, wykorzystując do tego przede wszystkim, niedocenianą w Kirgistanie profilaktykę – tłumaczą Karolina i Daniel Figiel.

Są więc już przygotowane broszurki edukacyjne, tłumaczące, jak unikać zakażenia. W wytypowanej szkole już zorganizowano konkurs plastyczny.

– Lecimy na pięć dni. W jedno miejsce. Tam będziemy uczyć lekarzy zabiegów sterylizacji i badania parazytologicznego kału. Wystąpiliśmy też o zgodę na korzystanie z ketaminy, która jest niedostępna dla weterynarii w Kirgistanie. Nam, lekarzom weterynarii pracującym w Polsce, trudno wyobrazić sobie, że w Kirgistanie dostęp do leków jest utrudniony, a wiele z ważnych środków jest niedostępnych, na przykład do znieczulenia czy eutanazji – podkreśla Karolina.

veterinaryfoundation-3
fot. archiwum prywatne

Fundacja otrzymała również od sponsora, firmy Vetiss aparat USG, który posłuży do badań przesiewowych dzieci w szkole w At-Bashi, w której będą prowadzone lekcje o zagrożeniach chorobami odzwierzęcymi. Ostatecznie aparat przekazany zostanie na wydział chirurgii Kyrgyz State Medical Academy imienia I. K. Akhunbayev by na miejscu, już po powrocie zespołu polskiego do domu, służyć lekarzom medycyny ludzkiej do przeprowadzania badań przesiewowych mieszkańców Kirgistanu. Kolejny rok z rzędu realizację Veterinary Expedition – Kyrgyzstan wspiera też Medivet, dostarczając niezbędne narzędzia i materiały chirurgiczne. W tym roku raz pierwszy zaangażował się także Vetoquinol Biowet, a specjalną ofertę na mikroskopy przygotowała firma Delta Optical. – Bez wsparcia ze strony sponsorów oraz darczyńców indywidualnych nasze działania nie byłyby możliwe – podkreśla Daniel Figiel. – Jesteśmy im bardzo wdzięczni i wierzymy, że nasze wspólne wysiłki przyniosą z czasem wymierne efekty.

veterinaryfoundation-16
– Może za 10-15 lat dzięki naszej pracy stan kirgiskiej weterynarii będzie lepszy – przyznają Karolina i Daniel Figlowie
fot. archiwum prywatne

– W momencie, w którym jesteśmy teraz, program sterylizacji i  ogólnokrajowy program kontroli populacji psów wydaje się czymś bardziej odległym niż walka z bąblowicą. Problemy te są jednak ściśle ze sobą powiązane, dlatego tak ważna jest edukacja i to na poziomie podstawowym – podkreślają Karolina i Daniel, którzy wierzą, że dzięki ich pracy i szkoleniom prowadzonym dla kirgiskich weterynarzy za 10-15 lat sytuacja w tym odległym, górzystym kraju będzie wyglądała zupełnie inaczej.

veterinaryfoundation-8
fot. archiwum prywatne

Więcej informacji na stronie internetowej wyprawy
oraz na koncie na FB

kbk