Żegnamy prof. Geringera de Oedenberga

Prof. Henryk Geringer de Oedenberg. Świetny jeździec, sędzia, jedna z ikon polskiej hipologii, erudyta i miłośnik kultury. Zmarł 7 kwietnia po ciężkiej chorobie.
12 kwietnia 2019 roku

Jego wielką pasją były konie i jeździectwo. W 1967 roku w Akademickim Klubie Jeździeckim we Wrocławiu objął stery Klubowej Akademii Jeździeckiej – był wtedy młodym asystentem na Wyższej Szkole Rolniczej. Akademia, której rektorował – celem była nauka jazdy konnej i doskonalenie kunsztu jeździeckiego wśród członków klubu. Oprócz jazd i treningów odbywały się wykłady z teorii jeździectwa, historii hippiki, pielęgnacji i hodowli koni, oraz zajęcia praktyczne w stajni. W późniejszym okresie klub prowadził też odpłatnie szkółki jeździeckie.

prof_geringer-3-2
Jeszcze rok temu nie wyobrażał sobie, że nie będzie jeździł konno
fot. archiwum prywatne

– Członkowie AKJ rozjechali się po całym świecie, aż po latach jeden z kolegów nas skrzyknął. I tak powstało nasze stowarzyszenie Stare Konie. Henryk był w nim od początku, tak jak w AKJ. I od początku był istotną postacią, organizując co roku końskie rajdy w Bieszczadach. W tym roku byłby osiemnasty… – mówi Ewa Formicka, związana zarówno z AJK, jak i ze Starymi Końmi. Po chwili dodaje: – Siedzę przy biurku Henia, który trzy dni przed śmiercią napisał do mnie mejla. Jaki był? Był naszym charyzmatycznym szeryfem, absolutnie fantastycznym człowiekiem.

prof_geringer-4-2
Profesor był ikoną polskiej hipologii
fot. archiwum prywatne

Profesor Ewa Jodkowska, która po profesorze Henryku Geringerze  de Oedenberg objęła kierownictwo Katedry Hodowli Koni, wzdycha z trudem powstrzymując łzy: – To jest czas do płakania. Siedzimy tu w gabinecie Henia i czekamy, jakby za chwilę miał wejść. On na uczelni był kilka razy w tygodniu. Pomagał młodszym kolegom, zwłaszcza Maćkowi Dobrowolskiemu, wspierał ich radą, interesował się tym, co robią. To był po prostu dobry człowiek i życzliwy nauczyciel. Od  ponad 20 lat prowadzę studia podyplomowe z hodowli koni i jeździectwa oraz naukowych podstaw treningu koni. Profesor miał na tych studiach zajęcia z genetyki. I był bardzo przez słuchaczy ceniony i lubiany.

Profesor Henryk Geringer de Oedenberg po studiach, które skończył w 1964 roku, został asystentem w Katedrze Ogólnej Hodowli Zwierząt. Później pracował w Zakładzie Genetyki i Ogólnej Hodowli Zwierząt w Instytucie Hodowli i Technologii Produkcji Zwierzęcej Akademii Rolniczej, a w latach 1981-1987 pracował na Uniwersytecie w Antananarywie na Madagaskarze, gdzie wypromował dwóch doktorów. Katedrą Hodowli Konia kierował od 1995 roku, od 2002 do 2004 Zakładem Hodowli Konia i Jeździectwa w Instytucie Hodowli Zwierząt. W pracy naukowej zajmował się hodowlą bydła (m.in. badał anomalie wrodzone i dziedziczne w populacji bydła hodowlanego), a także hodowlą i użytkowaniem koni sportowych.

prof_geringer-5
Bieszczadzkie rajdy konne stowarzyszenia Stare Konie
fot. archiwum prywatne

– Jesteśmy z tego samego rocznika, kończyliśmy te same studia, ale on o dwa lata wcześniej, bo wcześniej poszedł do szkoły. Był szalenie twórczy i to właśnie on, kiedy został szefem Katedry Hodowli Konia, całkowicie zmienił spojrzenie na to zwierzę – opowiada profesor Tadeusz Szulc, były rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i wyjaśnia: – Wcześniej na konia patrzyło się po prostu jak na zwierzę do pracy. Henryk widział, że zmienia się rzeczywistość, nasze otoczenie i postawił na konia wyścigowego i do rekreacji czy hipoterapii, słowem postawił na naukowe działania, w których koń stał się zwierzęciem towarzyszącym człowieka tak jak pies czy kot.

Profesor Szulc tak jak wielu dobrych znajomych profesora Geringera de Oedenberga podkreśla, że jego pasją było jeździectwo. Był sędzią międzynarodowym. Sędziował nie tylko na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych.

prof_geringer-11
Nie tylko był świetnym spikerem na wyścigach konnych, ale też i showmanem na imprezach Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu
fot. Tomasz Lewandowski

– Kiedyś spotkałem go na zawodach organizowanych w jednostce wojskowej. Też sędziował. Na Partynicach bywał również spikerem i doskonale sobie radził w tej roli – mówi profesor Szulc.

– Był ikoną polskiej hipologii – przyznaje profesor Roman Kołacz, który do profesora Geringera de Oedenberga zwrócił się z prośbą o pomoc, kiedy zdecydował jako rektor UPWr o adopcji Nerony. Klacz rasy angielskiej trafiła na leczenie do Kliniki Chirurgii Wydziału Medycyny Weterynaryjnej ze zwichniętym stawem koronowym, zerwanym ścięgnem i złamaną kością rysikową lewej kończyny piersiowej. – Wiedzieliśmy, że na tor nie wróci, ale po rekonwalescencji będzie mogła być dobrą reproduktorką. Poprosiłem profesora, który był wybitnym znawcą koni, żeby znalazł partnera dla Nerony. I znalazł, w Strzegomiu – opowiada były rektor UPWr i dodaje, że profesor był gorącym orędownikiem zbudowania nowej stajni w Pawłowicach. – Marzył mu się nowoczesny obiekt, przychodził do mnie z tym pomysłem wiele razy, ale nie udało nam się ani zdobyć pieniędzy na tę inwestycję, ani stworzyć wokół niej klimatu, który popchnąłby sprawę do przodu.  

Z Pawłowicami wiąże się kolejna pasja profesora Henryka Geringera de Oedenberg – miłość do kultury.

prof_geringer-10
Wieczory Pawłowickie – profesor kochał muzykę, teatr, malarstwo
fot. Tomasz Lewandowski

– Koncerty Wratislavii Cantans, premiery w operze, teatrze, koncerty w ramach Wieczorów Pawłowickich – Henryk był wszędzie – dodaje Tadeusz Szulc.

– Był erudytą, ale też świetnym showmanem. Przecież doskonale się sprawdzał w czasie Dni Przyrodników w Pawłowicach, gdzie razem z profesorem Rojkiem potrafili stworzyć fantastyczną atmosferę  – mówi Roman Kołacz.

prof_geringer-2-2
Charyzmatyczny szeryf Starych Koni…
fot. archiwum prywatne

Znajomi i przyjaciele profesora podkreślają, że był człowiekiem wielkiej kultury osobistej, taktu i klasy.

– Nie był drobiazgowy. Potrafił patrzeć szerzej, z większym horyzontem. Miał w sobie poczucie wolności – podkreśla profesor Szulc, a profesor Kołacz dodaje: – Kiedy czasem trzeba było komuś powiedzieć niezbyt miłą prawdę, robił to, prosto w oczy, ale w sposób, który nigdy nie naruszał czyjejś godności.

– Był szalenie towarzyski. I był fajnym, sympatycznym dobrym kolegą, jeżeli kolegów możemy podzielić, to on był naprawdę wspaniałym dobrym kolegą. Jak odchodzi człowiek to dopiero wtedy zaczynamy się zastawiać nad pewną pustką, która powstaje. Po Henryku  naprawdę powstaje pustka. Zabraknie jego lotności, intelektualnego patrzenia na życie. Może 10 dni temu przyjechali z żoną do kampusu na Biskupin. Jeszcześmy żartowali, ona mówiła „popatrz, jakiego inteligenta wam wiozę”, bo Henryk brodę zapuścił, ale kiedy szli pod rękę, to było widać, że jest chory – opowiada profesor Szulc i po chwili milczenia dodaje: – Spotkaliśmy się na uczelni tydzień przed jego pogrzebem, w czwartek czy piątek. W obliczu śmierci też trzeba żartować, bo ona nas wszystkich spotyka, więc Henryk ze śmiechem powiedział mi, że ustalił, że ma żyć pięć lat. Niestety, nie dotrzymał słowa.

Pogrzeb profesor odbędzie się 12 kwietnia na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu o godzinie 14.40.

Profesor Henryk Geringer de Oedenberg
Urodził się 2 lipca 1942 roku w Wiśniowie niedaleko Krasnegostawu. Jeździectwo zaczął uprawiać w 1959 roku – kiedy został członkiem Sekcji Jeździeckiej WKS Śląsk Wrocław. W 1964 roku ukończył studia w Wyższej Szkole Rolniczej we Wrocławiu. W czasie 48 lat pracy zawodowej w WSR, późniejszej Akademii Rolniczej i Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu opublikował 156 prac naukowych, wypromował 224 magistrów zootechniki, 15 doktorów nauk zootechnicznych. Współtworzył i był wykładowcą na kursach organizowanych w ramach programu Erasmus w Tuluzie, Angers czy Brnie. Był wielokrotnie nagradzany za swoją pracę nagroda rektora i ministra, otrzymał również medal Komisji Edukacji Narodowej. Był sędzią jeździeckim, instruktorem, organizatorem zawodów i wykładowcą na kursach jeździeckich i sędziowskich organizowanych na wrocławskiej AWF i Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych. W 1997 roku zdobył uprawnienia sędziego międzynarodowego. Podczas pracy na Madagaskarze trenował czołówkę jeźdźców malgaskich oraz zawodników przebywających tam czasowo  (z Holandii, Niemiec i Francji). Przez ostatnie trzy lata był przewodniczącym Kapituły Odznaczeń Polskiego Związku Jeździeckiego.