Student UPWr i wielkie sprzątanie Wrocławia

Mateusz Niwiński z drugiego roku architektury krajobrazu sprząta Wrocław. I przekonuje do działania innych – hashtagiem #MakeWroclawCleanAgain.
29 marca 2019 roku

Mateusz Niwiński, student drugiego roku architektury krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego, wrocławskie osiedle, na którym mieszka, sprząta od dawna. Ale od niedawna w tym sprzątaniu wspomagają go media społecznościowe i ludzie, którzy dzięki Instagramowi i Facebookowi dowiedzieli się, co robi. Pomógł hashtag #MakeWroclawCleanAgain.

make-wroclaw-clean-again2
Zaczęło się od sprzątania w pojedynkę…
fot. archiwum prywatne
– Sprzątać zacząłem jeszcze w podstawówce. Wtedy jeszcze media społecznościowe nie były tak rozwinięte jak dzisiaj, więc o tym, że wysprzątałem kawałek lasku na Sołtysowicach wiedziałem ja, moja mama i mój pies – uśmiecha się Mateusz, bo to sprzątanie jest po trosze związane z psem właśnie. – Kiedy szedłem z nim na spacer, to narzekałem, że jest brudno i wszędzie są jak nie podrzucone worki, to jakieś butelki czy puszki. Aż w końcu dotarło do mnie, że zamiast narzekać, po prostu trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i coś z tym zrobić.

Tak zaczęło się sprzątanie, którym Mateusz się nie chwalił. Ale kiedy społeczność internetowa zaangażowania w ruch No Waste, promocję weganizmu i ekologicznego myślenia wymyśliła #TrashChallenge, czyli dokumentowanie miejsca przed i po wysprzątaniu (obowiązkowo ze zdjęciem sprzątających), pomyślał, że to jest dobry krok. Sprzątanie też trzeba umieć „sprzedać”.

make-wroclaw-clean-again3
…ale z hashtagiem #MakeWroclawcleanagain zrobiła się akcja…
fot. archiwum prywatne

– Szukałem dobrego, chwytliwego hashtaga. Od razu przypomniał mi się ten, którego Donald Trump używał w czasie swojej kampanii prezydenckiej – #MakeAmericaGreatAgain. Ja wiem, że to może wywoływać różne skojarzenia polityczne, niekonieczne pozytywne, bo akurat ten prezydent nie wspiera działań proekologicznych, ale właśnie dlatego pomyślałem, że można nadać temu hasłu nowe, pozytywne znaczenie. Tak zrobił się mój hashtag #MakeWroclawCleanAgain – opowiada student UPWr i przyznaje, że odzew na zdjęcie oznaczone tym hashtagiem opublikowane na Instagramie przeszedł jego oczekiwania. Bardzo wielu ludzi udostępniało to zdjęcie, w ciągu dwóch dni przybyło mu 300 nowych obserwujących, a kiedy koleżanka napisała do niego, że chce dołączyć do sprzątania, to po pierwszej akcji, którą zrobił sam, zrodziła się druga. We dwójkę posprzątali kolejny fragment lasku Sołtysowickiego.

– A potem udostępniłem wydarzenie na stronie naszego osiedla i z naszej dwójki zrobiło się już 10 osób. Następnego dnia mama powiedziała, że dobrze by było pochwalić tych sąsiadów, którzy się zaangażowali we wspólne sprzątanie. Może innym da to do myślenia? Może ci, którzy podrzucają śmieci, zawstydzą się? Zrobiłem tak, jak podpowiedziała mi mama – opowiada Mateusz Niwiński, który ze zdumieniem zobaczył, że zdjęcie ze sprzątania pobiło rekord na profilu osiedla. Miało 230 lajków, mnóstwo komentarzy, wiele osób pisało, że przyjdą na kolejne sprzątanie. Wtedy Mateusz uznał, że czas na stworzenie nowej grupy, już nie tylko dla osiedla, na którym mieszka, ale może dla całego Wrocławia. Liczył, że jak do grupy wejdzie 30 osób, to będzie sukces. Tymczasem już jest blisko 500 i to z całego miasta.

make-wroclaw-clean-again1
… więc Mateusz Niwiński mówi z dumą: – Razem naprawdę można więcej! I jest moc!
fot. archiwum prywatne

– Może ludzie udostępniają ją poprzez strony rad osiedli? Nie sprawdzałem, ale wiem, że na Biskupinie też organizują sprzątanie, więc z kolei ja udostępniłem to wydarzenie u siebie. I bardzo się cieszę, bo moja koleżanka ze studiów, z trzeciego roku, chce robić podobne akcje i siebie w Lesznie, skąd pochodzi. To Liwia Daczka i bardzo jej kibicuję. To naprawdę jest coś niesamowitego, że w ludziach jest tyle zapału, kiedy tylko widzą, że nie są sami. Po tym pierwszym wspólnym sprzątaniu lasku na moim osiedlu postanowiłem pójść za ciosem i zgłosiłem wydarzenie „sprzątanie oczka wodnego na Sołtysowicach”. Zapytałem, kto przyjdzie, bo jest stromo, śmieci dużo, no i przydałby się podbierak – mówi z przejęciem Mateusz Niwiński i od razu dodaje, że z podbierakiem przyszedł pan Adam, a śmieci było całe mnóstwo.

Mateusz wyjaśnia też, jak wygląda logistyka po sprzątaniu danego terenu: wysyła do Ekosystemu zdjęcie worków ze śmieciami, tak, by widoczne było miejsce, w którym zostały złożone i podaje lokalizację. Ważne jest, by zostały zabrane najdalej w ciągu dwóch dni, by uniknąć podrzucania worków przez nieuczciwych mieszkańców. A pytany o te ekologiczną pasję, mówi wprost: – Z jednej strony to sprawa wychowania. Mama zawsze nas w domu uczyła, że trzeba dbać o czystość. Jeśli w domu mamy więc porządek, to dlaczego wokół domu mam być brudno? A przyroda zawsze była mi bardzo bliska. Nie biegałem jak koledzy za piłką. Wolałem pójść z babcią do ogródka, pielić, przycinać i sadzić. Jedyni w rodzinie mieliśmy takie zamiłowanie. Więc jeśli dbałem o to, by ogórek był piękny, to dlaczego miałby przechodzić obojętnie przez las, w którym walają się śmieci?

Najbliższe sprzątanie z hashtagiem #MakeWroclawCleanAgain w sobotę 30 marca. Wydarzenie ,,Czyste Sołtysowice’’ rozpocznie się  o 11:30.  Zbiórka pod Stadionem Soltysowickim, przy ulicy Sołtysowickiej 68.


kbk