Ekspert UPWr radzi: czy kupować żywą rybę na święta?

Prof. Wojciech Dobicki z Katedry Limnologii i Rybactwa o tym, czy kupowanie żywych ryb na wigilię jest humanitarne i czy rzeczywiście ryby nie czują bólu.
17 grudnia 2018 roku

Jak co roku, w sezonie przedświątecznym pojawia się dyskusja na temat handlu żywymi rybami w sklepach. Wiele osób zastanawia się, czy kupowanie żywych karpi jest zgodne z obowiązującym prawem i w jaki sposób należy przetransportować żywe ryby do domu? Na końcu tej drogi jest także zadanie najtrudniejsze dla wielu konsumentów: jak zabić rybę?

– Należy wspomnieć, że (na razie) sprzedaż żywych ryb nie stanowi naruszenia ustawy o ochronie zwierząt. Oczywiście, podczas sprzedaży rybom powinny być zapewnione odpowiednie warunki. I tu tkwi poważny problem, który zaczyna się już w fazie sprzedaży hurtowej, a potem podczas transportu i przetrzymywania ryb w punkcie sprzedaży. Niestety, podczas tych manipulacji ryby cały czas są narażone na silny stres, deficyt tlenowy i uszkodzenia mechaniczne. Do niedawna można było spotkać się z opinią, że ryby w zasadzie nie czują bólu i w związku z tym nie cierpią. Nic bardziej mylnego – ryby odczuwają strach, stres i ból. Z tego względu dylematy moralne wielu konsumentów są jak najbardziej uzasadnione – tłumaczy prof. Wojciech Dobicki.

karp1

Obecnie obowiązujące przepisy prawa, w tym przepisy o ochronie zwierząt, nie regulują szczegółowo sposobu postępowania z żywymi rybami transportowanymi do sprzedaży detalicznej oraz w czasie ich uśmiercania. Należy więc stosować ogólne zasady wynikające z ustawy o ochronie zwierząt, gdyż w wielu przypadkach sposób traktowania ryb może być zakwalifikowany jako znęcanie się nad nimi. Być może z tych względów kolejne sieci sklepów rezygnują ze sprzedaży żywego karpia. Miarodajną informację dotyczącą obecnie obowiązujących wytycznych w postępowaniu z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej można znaleźć na stronach Głównego Inspektoratu Weterynarii.

Z punktu widzenia dobrostanu zwierząt najlepszym rozwiązaniem byłaby sprzedaż karpi po uprzednim ich uśmierceniu. Proces uśmiercania ryb powinien być przeprowadzony przez przeszkolony personel zgodnie z odpowiednimi wytycznymi, w specjalnie do tego wyznaczonym miejscu i bez obecności dzieci.

– Mam nadzieję, że obrót żywymi rybami w handlu detalicznym w niedalekiej przyszłości będzie całkowicie wyeliminowany. Trzeba przypomnieć, że sprzedaż żywych ryb w workach foliowych bez wody jest uznawana za znęcanie się nad zwierzętami. To skutek wyroku Sądu Najwyższego ogłoszonego w 2016 roku, w którego sentencji napisano, że istnienie tradycji sprzedaży żywego karpia nie może zwalniać od odpowiedzialności karnej – mówi prof. Dobicki.

_resized_600x400_pierogi_z_karpiem700px
Pierogi z karpiem milickim – wyróżnione certyfikatem Zielonej Doliny
fot. Stawy Milickie
Już dziś producenci ryb mają do dyspozycji nowoczesne linie technologiczne, gdzie karpie są w odpowiedni sposób zabijane, a następnie patroszone i filetowane. Ważną rzeczą jest także to, że mięso karpia, który jest rybą dość ościstą, po odpowiednim wyfiletowaniu prawie nie zawiera już ości. Leży to także w interesie konsumentów, gdyż najróżniejsze nieprawidłowości, które zdarzają się podczas transportu ryb do sklepu, a potem do domu, i niewłaściwy sposób ich zabicia to dla wielu dylemat moralny.

– Mam nadzieję, że wielowiekowa tradycja przyrządzania karpia na wigilię będzie zachowana, gdyż mięso tych ryb ma nieocenione właściwości. Dzisiaj często zwracamy uwagę nie tylko na produkt finalny, który możemy kupić w sklepie, ale także na to, w jaki sposób zwierzęta były hodowane. Karp może być tutaj wyjątkowo pozytywnym przykładem. Nasi hodowcy karpia utrzymują ryby w tradycyjnych stawach, gdzie o przyrostach w dużym stopniu decyduje pokarm naturalny. Jakość ryb wyhodowanych w Dolinie Baryczy jest wyjątkowa i dlatego wszystkich zachęcam do spróbowania potraw z naszego tradycyjnego karpia milickiego – podkreśla prof. Wojciech Dobicki.

wd