Weterynarze UPWr będą leczyć psy ratownicze

Psi ratownicy z WOPR, GOPR i OSP zostali objęci specjalistyczną opieką weterynaryjną na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.
23 stycznia 2018 roku

– Najgorszy jest moment, w którym trzeba podjąć decyzję, czy stać mnie na leczenie mojego psa – mówi Magdalena Szewczyk-Dzido, ratowniczka w Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym i Ochotniczej Straży Pożarnej, właścicielka i przewodniczka dwóch psów-ratowników, Fridy i Sticza. – W większości psy mundurowe to psy prywatne. Tylko ostatnio zdarzyło się, że jeden pies w wodzie zerwał więzadło kolanowe, drugi miał podejrzenie nowotworu kości, inny wypił wodę z kałuży z pola pryskanego jakąś chemią i był tak poparzony, że cudem przeżył. Mojemu psu niedawno wykryto postępujący zanik siatkówki. Koszty leczenia w takich sytuacjach są ogromne. Nie każdego na nie stać. Wyszkolenie nowego psiego ratownika trwa dwa lata, a nie ma sprzętu, którzy mógłby zastąpić psi nos w poszukiwaniach ludzi w zawalonym budynku, pod osuwiskiem, w górach, w nocy w lesie. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby psy zostawiły pod gruzami żywego człowieka.

psy_ratownicze-3
fot. Tomasz Lewandowski

– Psy to nie tylko nasi partnerzy w pracy, ale przede wszystkim nasi przyjaciele, domownicy. Dzięki temu, że z nami pracują, możemy próbować ratować ludzkie życie, ochotniczo, to nie jest nasza praca. Dlatego te umowy, to dla nas wybawienie – przyznaje Szewczyk-Dzido, kiedy przedstawiciele Wydziału Medycyny Weterynaryjnej UPWr podpisują umowę na opiekę weterynaryjną nad psami ratowniczymi i psem stróżującym WOPR oraz psami ratowniczymi i psami „na ratowniczej emeryturze” OSP i GOPR. Specjalistyczne konsultacje, badania diagnostyczne, niezbędne analizy laboratoryjne i leczenie psów będzie bezpłatne, ich właściciele zapłacą jedynie za wykorzystane materiały.

psy_ratownicze-1
fot. Tomasz Lewandowski

– W Polsce nie ma możliwości ubezpieczenia psa ratowniczego. Można ubezpieczyć człowieka ratownika, ale nie ratownika na czterech łapach. A psy biorą udział w akcjach poszukiwawczych w terenie otwartym, w lawinach, często w miejscach nieprzewidywalnych, jak cieki wodne pod ziemią. Do tego dochodzą szkolenia, treningi, psy muszą być w doskonałej kondycji, a każda akcja to dla nich ogromny wysiłek. Znacznie częściej niż innym psom zdarzają im się więc urazy, kontuzje, choroby zwyrodnieniowe kręgosłupa – mówi Jacek Falkenberg z Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, a także instruktor i ratownik WOPR, właściciel 7-letniego owczarka niemieckiego o imieniu Rico.

psy_ratownicze-2
fot. Tomasz Lewandowski

Pięć psów towarzyszących swoim opiekunom podczas podpisania umowy przeszło już podstawowe badania lekarskie, w tym kardiologiczne (ze względu na zwiększony wysiłek, psi ratownicy mogą mieć problemy m.in. z przerostem lewej komory serca).

mj